Posty

Wyświetlam posty z etykietą sztuka

Espresso-dō

Obraz
Czas - wymiar, w którym istnieje byt, jaki znamy. Tempus edax rerum - czas, pożeracz rzeczy - przeraża swoją nieuchronnością, ale jest też ramą życia i świadomości. To warunek i zasada wszystkiego, a przy tym podstawowa miara ludzkiego doświadczenia. Czas nie tylko umożliwia, ale i wymusza bieg odwiecznego koła zmian. Z każdym taktem kosmicznego zegara kwanty materii zmieniają swoje położenie. W czasie trwa wszystko, co kiedykolwiek poznamy. W czasie dzieje się ruch, myśl i pamięć. Ciśnienie to doświadczanie. Czujemy cokolwiek dzięki naporowi cząstek na mechanoreceptory w ciele. Rozmowa to ciśnienie: słyszymy dzięki temu, że na błonę bębenkową wywierane jest szybko zmieniające się ciśnienie, a mówiący mówi dzięki stworzeniu ciśnienia w płucach i przepchnięciu powietrza przez struny głosowe. Żywe organizmy trwają, prowadząc w swoich wnętrzach nieustanną grę ciśnień; tłoczenie krwi i limfy, osmoza, oddychanie, wydalanie i mnóstwo innych procesów opiera się na wytwarzaniu ciśnien...

Jak wydać książkę: własny sumpt

W tym dodatkowym tekście mojego miniporadnika o wydawaniu książek prezentuję swoje zdanie na temat wydawania książki  własnym sumptem . Jeśli nie interesuje cię to zagadnienie, przejdź od razu do tekstu o nawiązaniu współpracy z wydawnictwem . Jeśli chciałbyś zasięgnąć mojej porady w kwestiach wydawniczych, napisz email . Wiemy, że obecnie nie jest trudno przygotować książkę do druku. Za niezbyt wygórowaną sumę można zlecić firmie edytorskiej korektę i skład, wybrać format i papier, poprosić o okładkę. Zajmuję się tym nawet ja sam w  mojej firmie Elektryczny Pies . Druk offsetowy nie jest może bardzo tani, ale osiągalny. Zresztą, po co drukować? W dobie PDF-ów i smartfonów można poprzestać na płatnej (albo nie) dystrybucji pliku, czym również zajmują się różne firmy. Dziesiątki stron internetowych wyświetlają się, kiedy wpisać do Googla słowa typu "jak samemu wydać książkę", "jak wydać e-booka" itp. Są pewnie i tacy, którzy gotowi byliby przerobić swój plik...

Jak wydać książkę, cz. I

Obraz
Początkowo chciałem zrobić z tego osobnego bloga, ale wyszło tak, że materiały leżą od miesięcy i się kurzą. Postanowiłem więc opublikować je w reaktorze - niech się przydadzą. EDIT: Wcześniej w tym tekście była także część o wydawaniu książki własnym sumptem. Przeniosłem ją do osobnego wpisu , skupiając się na wydaniu w wydawnictwie. Wszystko, co przeczytacie w tym miniporadniku, tyczy się próby wydania napisanego już, zwartego dzieła prozą (powieść, zbiór opowiadań). Nie jest to poradnik, jak pisać czy skąd wziąć pomysł. Zakładam, że masz już gotową książkę, czyli tekst o objętości od kilku do kilkudziesięciu arkuszy wydawniczych. Zakładam także, że nie masz rozległych znajomości w świecie wydawniczym i literackim, nie jesteś też sławnym aktorem czy politykiem. Jesteś zwykłym człowiekiem, napisałeś, u licha, Książkę, i nie spoczniesz, póki nie zobaczysz jej na półce w księgarni. Swoje doświadczenia opieram na sześciu latach pracy jako redaktor działu literatury pięknej w j...

Abonamentowy Freeware Kultury!

Obraz
Płatny dostęp do dóbr kultury to postępująca fikcja. "Nielegalne" kopiowanie muzyki, oprogramowania, a ostatnio coraz częściej książek jest od dawna faktem. Przepisy stojące na straży "legalności" dóbr intelektualnych są całkowicie nie do wyegzekwowania (a co ciekawe, wspierają je przeważnie ci, którzy wszelkie inne martwe prawa uznają za rozbuchaną biurokrację, jeśli nie zamach na wolności). Od czasu do czasu dochodzą nas echa jakichś żałosnych nalotów na akademiki i medialnie rozdmuchiwane akcje niszczenia nielegalnych płyt czy blokowania serwerów. Gdyby udało im się zniweczyć choćby jeden promil "nielegalnego" transferu danych, byłby to wielki sukces. Lecz jeden promil pozostaje wciąż w sferze policyjnych marzeń*. Prawodawcy i ich psy chcą zatamować rzekę pałką. Przy skali zjawiska i liczbie dostępnych funkcjonariuszy to się po prostu nie może udać. A jednak wokół walki z "piractwem" wyrósł i wciąż rośnie gigantyczny przemysł policyjno-prawn...

Szaty i putta

Obraz
... czyli renesans, barok i gandzia Po przyjęciu morderczej dawki kilkuset renesansowych obrazów w pinakotece Brera (zresztą zapuszczonej i prymitywnej muzealniczo) miałem w głowie zestaw podobny do serii ludzkich twarzy, które telewizje typu Discovery dla efektu puszczają czasem kolejno po sobie w wielkim przyspieszeniu (tak że twarze nakładają się na siebie w oku widza), uzyskując w ten sposób absolutnie uśredniony wizerunek człowieka , tak zwaną eigenface . Takimi metodami gubi się rzecz jasna wszelkie niuanse twarzy. Czasem jednak trzeba zgubić niuanse i pognać korytarzami jak dzieciaki z filmu Godarda przez Luwr. W ten sposób w mojej głowie powstał eigenface renesansu (i baroku). Minęły lata od czasu, gdy przeciętny Europejczyk przestał rozpoznawać postacie świętych i sceny z chrześcijańskiej mitologii, wiek temu stanowiące jeśli nie fundament, to w każdym razie ważny element systemu kształcenia i nabywania kulturowego kapitału. Dziś kapitał kulturowy nabywa się, oglądając postp...