Posty

Wyświetlam posty z etykietą naukowiec

Kopernikus była Prusakiem

Obraz
Dwa dni temu obchodziliśmy 540. rocznicę urodzin Kopernika i musiała to być sprawa niebanalna, skoro astronom dostał własną grafikę Doodle . W Polsce okazję uznano za ważną z automatu, w końcu że Kopernik była Polakiem, wie każde dziecko.  Nie od wczoraj wie również jednak, że historię re-konstruujemy na potrzeby chwili dziejowej i interesu politycznego. To jasne, że przed wiekiem, w epoce zapotrzebowania na narodowe legitymacje i polskie symbole narodowe, Kopernik musiał być Polakiem. Pochodził z Torunia i wystarczy, szafa gra, gotyk na dotyk, Cayuga my ass. Zresztą świadczy o tym popularny tekst, trzeba bowiem żyć w bardzo specyficznym duchu i odpowiadać na konkretne zapotrzebowanie, by stworzyć wierszyk "polskie go wydało plemię, wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię" - jego jedyną istotną treścią i celem jest określenie, podkreślenie, obronienie i upowszechnienie narodowości bohatera, mimo że jego "narodowość" jest mało znacząca w obliczu dokonań. Viral się jedn...

Bez teorii proszę!

Obraz
... czyli humaniści kąpią się w boskim świetle, a wszystko jest oczywiste Łaknienie Wiedzy Czystej o tym, jak jest naprawdę, albo staje się trendem i kondycją ostatnich czasów, albo to tylko w moim wypadku taki motyw pojawia się uporczywie coraz częściej w rozmowach w nieoczekiwanych sytuacjach jak trup wyskakujący z szafy, kiedy wszyscy sądzą, że już dawno po kremacji. Co gorsza, łaknienie to obudziło się w ludziach, którzy przeszli (przechodzą) rygorystyczną szkołę odchwaszczania głowy – studia humanistyczne. Skąd to się bierze? Czy to tylko stan przejściowy, coś jakby moda na radykalno-praktyczno-techniczne poglądy? I tak B., etnolog, planuje badać harcerzy na obozie. Z góry deklaruje, że ma to być „czysta” monografia, bez żadnej teorii. W jego głosie pobrzmiewa nuta buntu. Chyba chodzi też trochę o obronę (deklaracja bezwarunkowej, programowej wolności od teorii) przez wyprzedzenie ataku (którym byłyby pytania o nazwiska czy literaturę). „No ale jak będą wyglądać twoje badania?” „P...

Zakiszeni w alchemii

Obraz
... czyli Einstein, Hitler i Frankenstein w tv Naukowiec w amerykańskich kreskówkach – kogo widzicie? Chuderlawego jegomościa z rozwichrzonymi włosami, w okularach i białym kitlu, który pochyla się nad stołem pełnym bulgocącyh probówek, przeważnie z demonicznym śmiechem i złowieszczym mamrotaniem. Dwie sprawy rzucają mi się w oczy: raz, że naukowiec zawsze reprezentuje nauki ścisłe, a w zasadzie ich wąską gałąź – fizykę i chemię. I dwa, że przeważnie stoi po tej niewłaściwej stronie, często poniewczasie żałując swoich postępków. Czy widzieliście kiedyś w kreskówce, a nawet szerzej – w filmie dla dzieci albo młodzieży – biologa, geografa, ekonomistę, nie wspominając o przedstawicielach nauk społecznych – socjologach, etnologach? Czy jakiś animowany szalony religioznawca realizował na ekranie spisek, by opanować świat? Czy zdarzyło się, by kreskówkowy muzykolog tworzył ukryte teorie w celu zdobycia potężnej mocy? Zdarzają się co prawda archeologowie awanturnicy w stylu Indiany Jonesa, al...