Wszyscy jesteśmy bardzo starzy
Kiedyś usłyszałem bardzo prawdziwe stwierdzenie, że każdy przeżywa stres właściwy dla swojego wieku. Jeśli to prawda, nie ma czegoś takiego jak "beztroskie dzieciństwo", przynajmniej w chwili, kiedy się ono wydarza. Wie o tym każde dziecko, które zgubiło się w supermarkecie, zapomniało zeszytu do szkoły albo straciło chomika. Często spoglądanie wstecz na ów okres to przypominanie sobie ze śmiechem, jak niepoważne rzeczy wzbudzały w nas trwogę i wstyd. Przypuszczam, że i tak lepszy stres z dzieciństwa niż dorosłości: jego źródłem było konkretne zdarzenie. Wskazówka rodzaju złego samopoczucia na skali od ataku paniki do męczącego, uogólnionego lęku wychylona była ku temu pierwszemu. Stres - obciążenie, strach, lęk - ma swoją dynamikę i zmienia się jego charakter, ale zawsze jest obecny. Podobnie jest z przeplatającym się z nim poczuciem starości. Nigdy nie jest się na nie za młodym - choć z perspektywy czasu może się to zdawać zabawne. Raz na Śląsku wsiadłem na stopa do c...