Posty

Wyświetlam posty z etykietą lewica

Muszą być trupy, czyli krytyka anarchizmu dziś

Obraz
Kiedyś projektowałem okładki polskich wydań płyt pewnego czeczeńskiego barda i przy okazji miały powstać także antywojenne oraz proczeczeńskie wlepki. Zleceniodawca zapodał hasło: "Kto nie umiera na ekranie, ten nie umiera wcale". Wymyśliłem, że użyję zdjęcia żołnierza, które znalazłem na necie (pracując dla anarchistów nie tylko można, ale i należy brać zdjęcia po prostu z netu bez oglądania się na prawa autorskie): żołnierz w hełmofonie siedzi na nim wychylony do połowy z włazu czołgu i z dziecinną miną bawi się dwoma pacynkami. Zdjęcie to wmontowałem w fotkę telewizora, tak jakby było wyświetlone na ekranie, i dodałem hasło. Zleceniodawca skonsultował się ze swoją jaczejką. Niedobre, zawyrokowano. Dlaczego? Na zdjęciu muszą być zwłoki, a nie różowe pacynki - zwłoki możliwie najbardziej zmasakrowane. Inaczej nikt nie zwróci uwagi. Ale przecież w tym jest nieoczywistość, mroczna ironia, to ma siłę, a przede wszystkim od zwłok "normalni" ludzie będą właśnie odwrac...

Prosta refleksja o prawicy

Obraz
Przeczytałem tekst Dariusza Kortki w GW o powyborczych wypowiedziach polityków, krótką summę tego, co można znaleźć w gazetach prawicowych i tabloidach. W tym wypowiedź dziennikarki "Gazety Polskiej Codziennie", którą tu przytaczam za GW: Albo stworzymy drugi obieg, niezależne społeczeństwo obywatelskie z własnymi instytucjami kultury, silnymi mediami i organizacjami, albo nie będziemy mieli najmniejszego wpływu na to, co będzie się działo z Polską. Teraz to konieczność dziejowa. Przeczytawszy te słowa, miałem krótki moment olśnienia. Bardzo popieram wizję tej dziennikarki. Jej postulat nasuwa myśl o mechanizmach filtrujących niechciane grafiki w Wikipedii i innych dużych portalach. Nie chodzi tu tylko o materiały erotyczne, ale wszystko, co może zostać uznane za szczególnie bulwersujące, poruszające czy obrzydliwe, jak zdjęcia chorób skóry czy dosłowne fotorelacje z etnicznych masakr. Może i wizja takich filtrów to wizja dość żałosna - oto delikatni mieszczanie glob...

Milicjanci Churchilla i wybory 2011

Obraz
Mówienie o powinnościach obywatelskich to sprawa śliska. Samo ich pojęcie wskazuje na chęć zbudowania (promowania) idealnego obywatela. Idealny obywatel to postać idealnie cywilizowana, w pełni usystemowiona. Idealny obywatel bierze udział w wyborach powszechnych i bezpośrednich, ubrany w białą koszulę i garnitur. (Moja mama, mieszczanka, kiedyś prawie się popłakała, bo nie ubrałem się dość oficjalnie, idąc do komisji wyborczej). Wszyscy, którzy czerpią korzyści z istnienia systemu, obracania się jego trybów, będą więc namawiać do udziału obywateli w obywatelskich świętach takich jak wybory parlamentarne. Ich udział to potwierdzenie systemu, reprodukcja jego wartości, podniesienie ceny akcji władzy - jako takiej - i jej ponowna legitymizacja. Wśród tak ucywilizowanych obywateli często przy tym padają dwie maksymy: "Demokracja to kiepski system, ale lepszego nie znamy"; "Jeśli nie pójdziesz do wyborów, nie będziesz miał/a prawa narzekać".  Pierwsze z powiedzon...

Abonamentowy Freeware Kultury!

Obraz
Płatny dostęp do dóbr kultury to postępująca fikcja. "Nielegalne" kopiowanie muzyki, oprogramowania, a ostatnio coraz częściej książek jest od dawna faktem. Przepisy stojące na straży "legalności" dóbr intelektualnych są całkowicie nie do wyegzekwowania (a co ciekawe, wspierają je przeważnie ci, którzy wszelkie inne martwe prawa uznają za rozbuchaną biurokrację, jeśli nie zamach na wolności). Od czasu do czasu dochodzą nas echa jakichś żałosnych nalotów na akademiki i medialnie rozdmuchiwane akcje niszczenia nielegalnych płyt czy blokowania serwerów. Gdyby udało im się zniweczyć choćby jeden promil "nielegalnego" transferu danych, byłby to wielki sukces. Lecz jeden promil pozostaje wciąż w sferze policyjnych marzeń*. Prawodawcy i ich psy chcą zatamować rzekę pałką. Przy skali zjawiska i liczbie dostępnych funkcjonariuszy to się po prostu nie może udać. A jednak wokół walki z "piractwem" wyrósł i wciąż rośnie gigantyczny przemysł policyjno-prawn...

Nic, tylko żarcie mózgów i picie krwi

Obraz
...czyli w poszukiwaniu usprawiedliwień Do tego wpisu zainspirowało mnie ogłoszenie jakiś czas temu polskiego odkrycia związanego z fizjologią roślin. W skrócie mówi ono, że w komórkach roślin jest przewodnictwo elektrochemiczne, zaś prowadzący badania profesor używa (moim zdaniem bardzo nieroztropnie) takich słów jak "myślenie" i "pamięć". Fachowcy rozumieją, że robi to w celu podgrzania atmosfery oraz zbudowania prostej analogii na użytek dziennikarzy. Ale dziennikarze - i prości ludzie - biorą to dosłownie. I oto media mówią, że rośliny myślą, a co w mediach, to prawda. Ja zaś dzień po tym tekście w GW miałem już trzy rozmowy ze znajomymi, którzy zaczepiali mnie zawadiacko w sprawie wegetarianizmu. Ciekawe jest to, że pierwsza myśl prostego człowieka biegnie właśnie ku temu: a co na to wegetarianie? Przykładem Cezary Łasiczka z Tok FM , którego mam za typ idealny prostego człowieka. To naprawdę osobliwe i trochę straszne, że pierwsza myśl na naukowe doniesieni...

Postlapidarium 1

By być jak Ryszard Kapuściński, postanowiłem kompilować lapidaria. Będę miał też więcej wejść, bo są tu słowa kluczowe "kapuściński" i "lapidarium". (A będę miał jeszcze więcej, jeśli dodam "darmowy", "e-book" i "download"). Tworzenie notek z rozsypanych fragmentów to działalność od tak dawna postmodernistyczna, że już klasyczna. "Dziś najśmielszą rewolucją jest napisanie solidnej XIX-wiecznej powieści" - mówi John Banville. I ma rację (Setterfield, Littel, Dukaj). Ja więc wybiegam jeszcze dalej i wracam do postklasycznego postmodernizmu fragmentów, przynajmniej na chwilę. ||| Już dawno temu na Allegro pojawiły się aukcje ludzi proponujących swoje usługi jako wirtualnych przyjaciół. Taki przyjaciel na Naszej klasie lub Facebooku komentuje zdjęcia i wypisuje peany o swym mecenasie. Samemu prezentuje się jako np. super laska. Jeśli uznać, że supermarkety to takie dzisiejsze bazary, a bazary to portale społecznościowe w realu...

Myśli o piractwie

Obraz
... czyli święci kontra przestępcze hordy 1. Niedawno w necie zobaczyłem kilka nowych stron internetowych poświęconych piractwu oprogramowania. Reklamują się na różnych portalach. Można sobie tam np. przeliczyć specjalnym kalkulatorem, ile się zapłaci kary, jeśli się przypadkiem posiada programy. Zaznaczamy ptaszkiem np. Worda, Photoshopa i Corela, po czym pojawia się zastraszająca suma. W innym jest rodzaj przewrotnego FAQ-a: prowadzący portal jednym czy dwoma zdaniami, słusznymi jak tylko może być słuszny gniew uzasadniony prawami wolnego rynku, zbijają najczęściej pojawiające się uzasadnienia piracenia programów. (Za drogie? Nie używaj. Producent woła tyle, ile zechce). 2. W mieście można zobaczyć anarchistyczną wlepkę dotyczącą nielegalnego oprogramowania. Nie pamiętam hasła, ale szło mniej więcej: "Piractwo: wolny przepływ informacji między wolnymi ludźmi". Jako że mam anarchistów ogólnie rzecz biorąc za ludzi konserwatywnych, dostrzegam tu wygodne hasełko, które ma kr...

Międzynarodówka tybetańska pod flagą amerykańską

Obraz
... czyli o sztuce zglobalizowanego protestu J.M. Coetzee pisze: Ciekawe, że właśnie na obecnym etapie historii, gdy neoliberalizm obwieszcza, jakoby (skoro politykę podporządkowano wreszcie ekonomii) dawny podział na lewicę i prawicę już się zdezaktualizował, na całym świecie ludzie, którzy dotychczas uważali się za „umiarkowanych” (czyli przeciwnych ekscesom zarówno lewicy, jak i prawicy), stwierdzają, że w epoce prawicowego triumfalizmu lewicowe idee są zbyt cenne, aby można było się ich wyrzec. [ Zapiski ze złego roku , Znak 2008] Fajnie powiedziane. Jednak człowiek ma zagwozdkę, kiedy czyta takie słowa. Jaką - zilustruję przykładem chińsko-tybetańskim z olimpiadą w tle. Olimpiada sportowa jest wydarzeniem publicznym, w którym nie uczestniczą zawodowi sportowcy, krzewi kulturę fizyczną i wspólne działanie dla powszechnego dobra ponad podziałami, tak więc jest lewicowa. Jednak kraje wysyłają tam reprezentacje narodowe, walczą więc przeciw sobie narody, stęchłe rupiecie dziewiętnasto...