Pieniactwo kryspinowskie
Edit: Jest to 50 wpis w najpiękniejszym reaktorze. To mało jak na 3,5 roku działalności, ale przynajmniej jakoś się ten wózek toczy. Sto lat, reaktorze! Pojechałem dzisiaj "na Kryspinów", czyli dwa jeziorka pod Krakowem, cel tłumnego, grillowego wypoczynku rodzin i niewymagającej intelektualnie młodzieży. Tych przynajmniej słychać i czuć najbardziej. Inni także przyjeżdżają, próbują schować się gdzieś z książką pod krzaczkiem. Jeziorka otacza siatka - zardzewiała, lecz skrupulatnie połatana. Metalowe płoty. Haszcze. Brud. Chętni na relaks ciągną do skąpych plam piasku. Kiedy te zostaną już zajęte, drugiej kategorii wypoczynek jest na spłachetkach wilgotnej, zaśmieconej niedopałkami trawy. Na kawałku "plaży" dla gości obskurnego barku szary piach trzymają w miejscu betonowe płyty z wystającymi żelaznymi teownikami. Dzieci taplają się trzy metry od brzegu. Z zaimprowizowanej skoczni, kawałka obkruszonego betonu, skaczą na główkę nastoletnie dziewczyny. Spieczone r...