Posty

Wyświetlam posty z etykietą konsumpcja

Espresso-dō

Obraz
Czas - wymiar, w którym istnieje byt, jaki znamy. Tempus edax rerum - czas, pożeracz rzeczy - przeraża swoją nieuchronnością, ale jest też ramą życia i świadomości. To warunek i zasada wszystkiego, a przy tym podstawowa miara ludzkiego doświadczenia. Czas nie tylko umożliwia, ale i wymusza bieg odwiecznego koła zmian. Z każdym taktem kosmicznego zegara kwanty materii zmieniają swoje położenie. W czasie trwa wszystko, co kiedykolwiek poznamy. W czasie dzieje się ruch, myśl i pamięć. Ciśnienie to doświadczanie. Czujemy cokolwiek dzięki naporowi cząstek na mechanoreceptory w ciele. Rozmowa to ciśnienie: słyszymy dzięki temu, że na błonę bębenkową wywierane jest szybko zmieniające się ciśnienie, a mówiący mówi dzięki stworzeniu ciśnienia w płucach i przepchnięciu powietrza przez struny głosowe. Żywe organizmy trwają, prowadząc w swoich wnętrzach nieustanną grę ciśnień; tłoczenie krwi i limfy, osmoza, oddychanie, wydalanie i mnóstwo innych procesów opiera się na wytwarzaniu ciśnien...

Jak się odchudzać, będąc facetem — cz. II: TRIKI

Obraz
To druga część tematu Dieta dla faceta. Pierwsza, z przedstawieniem podstawowych zasad odchudzania jako mężczyzna, jest tutaj . Opisane w tej części triki mają ułatwić redukcję wagi i wzmocnić twoją motywację. Sam wszystkie z powodzeniem wypróbowałem, a ponieważ jestem wegetarianinem, odnoszą się głównie do kuchni wege (którą i tobie gorąco polecam). Większość trików da się jednak zaadaptować do każdej sytuacji. TRIK: PÓŁ NA STÓŁ To wariacja na temat popularnej diety MŻ, czyli Mniej Żreć. Po przeczytaniu pierwszej części koleżanka zadała mi słuszne pytanie, czy każdemu facetowi będzie się chciało liczyć kalorie. Może niektórzy się tym zniechęcą. Trafna uwaga, istnieje takie ryzyko. Oto trik, który odsuwa na bok wszystkie inne porady: jedz o połowę mniej . Ale jak wyznaczyć tę połowę? Wersja hardkorowa : wymaga lodówki i tupperware'ów.  Jedz normalnie, czy też raczej przygotowuj się do normalnego jedzenia. Przykład: robisz sobie normalne śniadanie, niech ...

Jak się odchudzać, będąc facetem — cz. I

Obraz
Wpis poświąteczny, czyli redukuj wagę jak samuraj albo dieta dla faceta Po pierwsze, nie jestem dietetykiem. Dowiedziałem się sporo na temat żywienia (zwłaszcza wegetariańskiego) z sieci — portali, forów — i własnego doświadczenia. Są tu uwagi dla początkujących na temat tego, co wydało mi się ważne podczas odchudzania. Skupię się na trzech sferach : 1) motywacji, 2) świadomości, 3) trikach, czyli pomocniczych metodach redukcji wagi. To rzecz dla osób, które zobaczyły u siebie problem nadwagi, ale nigdy nie podchodziły na poważnie do odchudzania. Nie ma tu wielkich objawień. Jeśli liznąłeś ten temat, wiele z tych rzeczy już znasz. Starałem się jednak pisać z praktycznej męskiej perspektywy. Gros mężczyzn nie interesuje się dietami, kaloriami, odchudzaniem etc., dopóki nie stwierdzi, że trzeba zacząć działać. Jeżeli jesteś nowy w temacie, poznasz trochę know-how i zobaczysz, jak się zabrać do zrzutki tych 10–12 kg. Po drugie, notatki te będą być może przydatne także ko...

Pieniactwo kryspinowskie

Edit: Jest to 50 wpis w najpiękniejszym reaktorze. To mało jak na 3,5 roku działalności, ale przynajmniej jakoś się ten wózek toczy. Sto lat, reaktorze! Pojechałem dzisiaj "na Kryspinów", czyli dwa jeziorka pod Krakowem, cel tłumnego, grillowego wypoczynku rodzin i niewymagającej intelektualnie młodzieży. Tych przynajmniej słychać i czuć najbardziej. Inni także przyjeżdżają, próbują schować się gdzieś z książką pod krzaczkiem. Jeziorka otacza siatka - zardzewiała, lecz skrupulatnie połatana. Metalowe płoty. Haszcze. Brud. Chętni na relaks ciągną do skąpych plam piasku. Kiedy te zostaną już zajęte, drugiej kategorii wypoczynek jest na spłachetkach wilgotnej, zaśmieconej niedopałkami trawy. Na kawałku "plaży" dla gości obskurnego barku szary piach trzymają w miejscu betonowe płyty z wystającymi żelaznymi teownikami. Dzieci taplają się trzy metry od brzegu. Z zaimprowizowanej skoczni, kawałka obkruszonego betonu, skaczą na główkę nastoletnie dziewczyny. Spieczone r...

W kaloszach za wózkiem

Obraz
Mieszczańskie czy też średnioklasowe gusta dotyczące tego, w czym człowiek jest widziany na ulicy przez współmieszczan, wywyższają przedmioty mające walory inne niż użyteczne. Odzież i galanterię dobiera się przede wszystkim, kierując się wartościami symbolicznymi, a nie funkcjonalnymi. Mieszczanin zawsze wybierze buty modne czy dizajnerskie zamiast niemodnych, ale praktycznych, na przykład wodoodpornych - stąd też pogarda dla gumowych kaloszy noszonych na wsi. Wizja założenia gumiaków przez mieszczanina była do niedawna tak kosmicznie absurdalna i tak bardzo wyłamała się poza wszelkie modowe dyskursy, że aż umożliwiło to trendsetterom wprowadzenie odświeżonej koncepcji wsiowego gumiaka na rynek miejski, koncepcji wziętej jakby z jakiejś odległej matrycy folkowych idei, a nie z pobliskiej obory. Lecz oczywiście chodzi nie tylko o kalosze. W porze jesiennej czy zimowej dość zaskakujące jest to, jak bardzo odzież mieszczan jest niedopasowana do realiów atmosferycznyc...

Abonamentowy Freeware Kultury!

Obraz
Płatny dostęp do dóbr kultury to postępująca fikcja. "Nielegalne" kopiowanie muzyki, oprogramowania, a ostatnio coraz częściej książek jest od dawna faktem. Przepisy stojące na straży "legalności" dóbr intelektualnych są całkowicie nie do wyegzekwowania (a co ciekawe, wspierają je przeważnie ci, którzy wszelkie inne martwe prawa uznają za rozbuchaną biurokrację, jeśli nie zamach na wolności). Od czasu do czasu dochodzą nas echa jakichś żałosnych nalotów na akademiki i medialnie rozdmuchiwane akcje niszczenia nielegalnych płyt czy blokowania serwerów. Gdyby udało im się zniweczyć choćby jeden promil "nielegalnego" transferu danych, byłby to wielki sukces. Lecz jeden promil pozostaje wciąż w sferze policyjnych marzeń*. Prawodawcy i ich psy chcą zatamować rzekę pałką. Przy skali zjawiska i liczbie dostępnych funkcjonariuszy to się po prostu nie może udać. A jednak wokół walki z "piractwem" wyrósł i wciąż rośnie gigantyczny przemysł policyjno-prawn...

Nic, tylko żarcie mózgów i picie krwi

Obraz
...czyli w poszukiwaniu usprawiedliwień Do tego wpisu zainspirowało mnie ogłoszenie jakiś czas temu polskiego odkrycia związanego z fizjologią roślin. W skrócie mówi ono, że w komórkach roślin jest przewodnictwo elektrochemiczne, zaś prowadzący badania profesor używa (moim zdaniem bardzo nieroztropnie) takich słów jak "myślenie" i "pamięć". Fachowcy rozumieją, że robi to w celu podgrzania atmosfery oraz zbudowania prostej analogii na użytek dziennikarzy. Ale dziennikarze - i prości ludzie - biorą to dosłownie. I oto media mówią, że rośliny myślą, a co w mediach, to prawda. Ja zaś dzień po tym tekście w GW miałem już trzy rozmowy ze znajomymi, którzy zaczepiali mnie zawadiacko w sprawie wegetarianizmu. Ciekawe jest to, że pierwsza myśl prostego człowieka biegnie właśnie ku temu: a co na to wegetarianie? Przykładem Cezary Łasiczka z Tok FM , którego mam za typ idealny prostego człowieka. To naprawdę osobliwe i trochę straszne, że pierwsza myśl na naukowe doniesieni...

Postlapidarium 3

Obraz
Na Facebooku w Edycji profilu jest sekcja Informacje podstawowe . Tam rubryczka Relationship status z wieloma opcjami do wyboru, wskazującymi, że Facebook, w przeciwieństwie do peerelowskiego dowodu osobistego, to otwarte, rozumiejące, światowe środowisko, które nie wyklucza różnych preferencji czy sytuacji życiowych. Jakie są tam opcje? 1) "Wolny/a", wiadomo. Obnoszenie się z wolnym stanem to sól Internetu społecznościowego i jego hunterskiego nachylenia. 2) "Zaręczony/a" - to ukłon w stronę drobnomieszczaństwa i wsi. 3) "Żonaty/a", też często się zdarza, podatki, dzieci itd. 4) "W wolnym związku" - nowoczensy światowy tłumek to naturalny przyjaciel Facebooka. 5) "To skomplikowane" - oczywiście, miejska młodzież tak ma. 6) "Wdowa/wdowiec", wyrazy współczucia. Przy wszystkich opcjach wyskakuje ramka do wpisania osoby, której dotyczy Relationship status  (poza pierwszą i ostatnią, gdzie nie ma żadnej ramki). Ale dla...

Wąż w solarium

Obraz
... czyli jak rząd Austrii tresuje małpy Usłyszałem w radiu, że w Austrii, śladem Niemiec i Francji (podobna debata trwa w UK, a w Polsce coś o tym przebąkiwali posłowie PiS), wprowadzono zakaz korzystania z solarium dla osób poniżej 18 r.ż. motywowany badaniami wskazującymi na ograniczenie ryzyka raka. Dlaczego zakazano właśnie solarium spośród wszystkich możliwych rzeczy? W radiu RMF podawano jeden dziennikarsko jednoznaczny wynik: solarium na młodej skórze zwiększa ryzyko raka aż o 75%. Wow! A teraz przeanalizujmy na spokojnie. Jeśli 20% populacji ma/będzie mieć raka, a 1.5% będzie mieć właśnie raka skóry, realny wzrost zachorowań w skali populacji wyniósłby 0,625%. Osoby 1-18 stanowią circa 17%, więc ustawa ochroni jedną szóstą z tego, czyli 0,1% (38 tys.) ludzi w Polsce. Może pomijam jakieś odcyhlenia, ale nie otrzyma się tu znacząco różnej liczby. Choć mała, nie jest całkiem nieważna - o ile w ogóle jest prawdziwa. Krótki surf po necie wykaże, że badania nad rakiem skóry i ...