Pożeracze płci
... czyli bierzcie i jedzcie wszyscy ze wszystkiego Mamy męskie i kobiecie kible w knajpach, męskie i kobiece ubrania, męskie i kobiece kosmetyki, męskie i kobiece przebieralnie, a nie mamy męskiego i kobiecego jedzenia. Już słyszę głosy: "Jak to nie, faceci żrą golonkę, a dziewczęta jogurt 0%". Jasne, tak bywa. Tylko że w tych innych sferach, które wymieniłem, mieszanie płci byłoby wielkim hardkorem, a przy żarciu - tylko ciekawostką. Weźmy już ten przykład ubrań. W sklepach z ciuchami istnieje wyraźny podział na część męską i damską. Jest to praktyczne i wygodne: nie ma szans, że facet pójdzie szukać czegoś do działu damskiego i będzie się skarżył, że musi schodzić cały sklep, zanim znajdzie stanik. Jest tak dlatego, że w sferze ubioru istnieje mocny obyczajowy podział na to, co jest dla mężczyzny, a co dla kobitki. Obyczajowy, czyli taki, za którego nieprzestrzeganie grożą poważne sankcje społeczne. Grożą raczej mężczyźnie w sukience niż kobiecie w spodniach. Ale zauważcie...