Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2009

Miasto porzuconych rowerów

Obraz
... czyli jedno mgnienie dziwności Istnieje pewien niewytłumaczalny fenomen, który zaobserwowałem jedynie w Krakowie, lecz może nie nastawiałem się na odbiór właściwych fal w innych miastach. Chodzi o porzucone rowery. W centrum miasta od Kazimierza po Aleje stoi ich co najmniej kilkanaście. Z daleka wyglądają zwyczajnie - jak przypięte na chwilę pod nieobecność pana. Wprawne oko widzi jednak od razu, że coś nie gra. Brak refleksów światła na lakierze: pokrywa go warstwa skamieniałego pyłu. Nienaturalna pozycja przy latarni, bo w czasie miesięcy od porzucenia rower osunął się jak nieprzytomny pijak. Zwłaszcza zaś defekty w geometrii i budowie - porwane siodełko, wyłamane manetki, a przede wszystkim koła wygięte w ósemki, lejące się po betonie jak na obrazie Salvadora Dali. Porzucone rowery są przypięte linką, rzadziej U-Lockiem, i stoją na uwięzi tygodniami, miesiącami, nawet latami. Popadają w coraz większą dewastację i jak wszystkie opuszczone przez człowieka produkty techniki, zamie...