Posty

Wyświetlam posty z etykietą antyk

Miasto porzuconych rowerów

Obraz
... czyli jedno mgnienie dziwności Istnieje pewien niewytłumaczalny fenomen, który zaobserwowałem jedynie w Krakowie, lecz może nie nastawiałem się na odbiór właściwych fal w innych miastach. Chodzi o porzucone rowery. W centrum miasta od Kazimierza po Aleje stoi ich co najmniej kilkanaście. Z daleka wyglądają zwyczajnie - jak przypięte na chwilę pod nieobecność pana. Wprawne oko widzi jednak od razu, że coś nie gra. Brak refleksów światła na lakierze: pokrywa go warstwa skamieniałego pyłu. Nienaturalna pozycja przy latarni, bo w czasie miesięcy od porzucenia rower osunął się jak nieprzytomny pijak. Zwłaszcza zaś defekty w geometrii i budowie - porwane siodełko, wyłamane manetki, a przede wszystkim koła wygięte w ósemki, lejące się po betonie jak na obrazie Salvadora Dali. Porzucone rowery są przypięte linką, rzadziej U-Lockiem, i stoją na uwięzi tygodniami, miesiącami, nawet latami. Popadają w coraz większą dewastację i jak wszystkie opuszczone przez człowieka produkty techniki, zamie...

Funkcje śmieci

Obraz
... czyli o krążeniu po targu z chłamem wciąż trochę po omacku DOPISEK Z 17 MAJA: Świetna recenzja albumu Andrzeja Kramarza, o którym będzie mowa, znajduje się na stronie Barbarzyńcy i napisała ją sama Weronika Chodacz. Jeden z doktorów w Instytucie Etnologii, relacjonując bazarowe życie biedoty w pewnym ukraińskim mieście, między inne opisy nędzy wtrącił taką obserwację: „Szmaciarze sprzedają sobie wzajemnie swoje szmaty”. Wtedy widziałem w tym zdaniu tylko zaskakującą otwartość, przebłysk dosadności u przeważnie stonowanego i wycofanego w teorię antropologiczną badacza. Skupiłem się bowiem na uderzających kolokwialnych słówkach „szmaciarze” i „szmaty”. Będąc niedawno pod Halą Targową zrozumiałem odkrywczą moc tej obserwacji – zauważyłem „sprzedają sobie wzajemnie”. O czym będzie tu mowa? Reprezentując „Barbarzyńcę” , stawiłem się na spotkaniu dyskusyjnym o albumie Andrzeja Kramarza Rzeczy . W skrócie: projekt, efektownie wydany przez MEK, polegał na sfotografowaniu niemal 70 stoisk,...

Stare znaczy dobre

Obraz
... czyli jak Tygrysa pchły zagryzły Kiedyś w rozmowie mój przyjaciel wspomniał o "latach pięćdziesiątych, kiedy jeszcze papierosy nie były szkodliwe". Polscy dżentelmeni z prowincjonalnych miejscowości, pamiętający jeszcze szyk międzywojnia, wsiadali po dniu uczciwej pracy na rower Ukraina i w kaszkiecie oraz garniturze z samodziału jechali do domu, by na lampowym radiu z oczkiem posłuchać wiadomości i wyobrazić sobie siebie na stołecznym bruku w eleganckim samochodzie marki Warszawa. Papierosy nie szkodziły, garnitury i rowery były trwałe. Co innego dzisiaj: palenie powoduje impotencję, a wszystko pochodzi z Tajwanu. Zostańmy już przy tych rowerach. Dzisiejszy boom na stare wraki z babcinych strychów o skórzanych siodłach poskrzypujących na zardzewiałych sprężynach (na stronie firmy Felt takie modele zwą cafe bike - fajnie, nie?) ma swoje korzenie w poczuciu, że stare znaczy trwałe. Dzisiaj przerzutkę Shimano produkuje się w ramach określonej polityki jakości, która nie ...