Posty

Wyświetlam posty z etykietą mitologia

Kopernikus była Prusakiem

Obraz
Dwa dni temu obchodziliśmy 540. rocznicę urodzin Kopernika i musiała to być sprawa niebanalna, skoro astronom dostał własną grafikę Doodle . W Polsce okazję uznano za ważną z automatu, w końcu że Kopernik była Polakiem, wie każde dziecko.  Nie od wczoraj wie również jednak, że historię re-konstruujemy na potrzeby chwili dziejowej i interesu politycznego. To jasne, że przed wiekiem, w epoce zapotrzebowania na narodowe legitymacje i polskie symbole narodowe, Kopernik musiał być Polakiem. Pochodził z Torunia i wystarczy, szafa gra, gotyk na dotyk, Cayuga my ass. Zresztą świadczy o tym popularny tekst, trzeba bowiem żyć w bardzo specyficznym duchu i odpowiadać na konkretne zapotrzebowanie, by stworzyć wierszyk "polskie go wydało plemię, wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię" - jego jedyną istotną treścią i celem jest określenie, podkreślenie, obronienie i upowszechnienie narodowości bohatera, mimo że jego "narodowość" jest mało znacząca w obliczu dokonań. Viral się jedn...

Wojna w Libii w telewizji

Obraz
Jak było w Libii? Biednie? Bogato? Sprawiedliwie? Bezprawnie? Czy istniały nożyce ekonomiczne jak w republikach bananowych z morzem biedoty i garstką bogaczy? Czy szalał terror totalitarnego reżimu jak w Korei Północnej? Ciekawie byłoby się dowiedzieć tych podstawowych, a także bardziej szczegółowych faktów o państwie, które wskoczyło do nagłówków gazet na fali arabskiej wiosny ludów. Jednak o libijskiej historii i ekonomii przez telewizję jesteśmy informowani bardzo skromnie. Podobnie trudno tam o odpowiedź, dlaczego właściwie wybuchła rewolucja i co trzeba rozważyć, by świadomie być za lub przeciw. Po raz pierwszy niezdolność do informowania o przyczynach masowych ruchów demonstracyjnych uderzyła mnie przy okazji zamieszek we Francji w 2005, a cztery lata później w Grecji. Rzec by można, że są to skomplikowane sprawy dobre raczej dla tygodników opinii niż wiadomości TV, i to prawda, ale nasuwa się argument, że telewizja nie ma żadnych zahamowań w „wyjaśnianiu” przyczyn i wydawaniu e...

Szaty i putta

Obraz
... czyli renesans, barok i gandzia Po przyjęciu morderczej dawki kilkuset renesansowych obrazów w pinakotece Brera (zresztą zapuszczonej i prymitywnej muzealniczo) miałem w głowie zestaw podobny do serii ludzkich twarzy, które telewizje typu Discovery dla efektu puszczają czasem kolejno po sobie w wielkim przyspieszeniu (tak że twarze nakładają się na siebie w oku widza), uzyskując w ten sposób absolutnie uśredniony wizerunek człowieka , tak zwaną eigenface . Takimi metodami gubi się rzecz jasna wszelkie niuanse twarzy. Czasem jednak trzeba zgubić niuanse i pognać korytarzami jak dzieciaki z filmu Godarda przez Luwr. W ten sposób w mojej głowie powstał eigenface renesansu (i baroku). Minęły lata od czasu, gdy przeciętny Europejczyk przestał rozpoznawać postacie świętych i sceny z chrześcijańskiej mitologii, wiek temu stanowiące jeśli nie fundament, to w każdym razie ważny element systemu kształcenia i nabywania kulturowego kapitału. Dziś kapitał kulturowy nabywa się, oglądając postp...

Krasnale na froncie

Obraz
... czyli jak my, Niemcy, chronimy się przed chaosem Niedawno w facebookowym quizie okazało się, że moja prawdziwa wewnętrzna narodowość wcale nie jest polska (co już od lat podejrzewałem) - jestem Niemiec. Ich bin ein Berliner , chciałoby się zacytować. Bardzo się ucieszyłem i postanowiłem to tożsamościowe odkrycie uczcić kawałkiem pizzy i lampką wina Kumala w pizzerii Peppez przy Ks. Józefa. Jest ona blisko mnie, a my, Niemcy, nie lubimy łazić po próżnicy. W dodatku pizzeria Peppez to jedno z niewielu miejsc w Krakowie, gdzie można się natknąć na krasnala ogrodowego. Ba, żeby tylko. Rozsiane na posesji wokół budynku imitującego chatę z bali stoją sztuczne żaby i ptaszki, psy i sarny naturalnej wielkości. Po wilgotnych ścianach oczka wodnego pną się ślimaki giganty pod czujnym okiem rodziny plastikowych kaczek. Dla zrównoważenia sielanki, z głębi ogródka, dokąd sięga spojrzenie tylko najwytrwalszych kiczolubów, jedzących obserwują dwie mroczne postacie: pomniejszony Charlie Chaplin z ...

Charles Manson i meteoryty

Obraz
... czyli mit natychmiastowy Większość ludzi kojarzy nazwisko Charlesa Mansona z parareligijną sektą i masowymi morderstwami. Niektórym dodatkowo przypomina się nazwisko Sharon Tate i Romana Polańskiego. Manson stał się ikoną postmodernistycznego, miejskiego, bezrozumnego bestialstwa. Stanowi jedno z tych zjawisk, które się starły od ciągłego używania, jak Che Guevara, Elvis Presley i E=mc^2: jak powiedziałby dziennikarz - ikony popkultury, rzeczy tak znane, że czujemy się zwolnieni z obowiązku dowiadywania się o nich więcej. Kto wie, może taki research zakrawałby wręcz na chorą fascynację. Fakty, które przedstawię, pochodzą z (angielskiej) Wikipedii. To historia Mansona w telegraficznym skrócie. Trafiłem na to wszystko przypadkiem, przełączając się od hasła do hasła. Jestem pewny, że was zaskoczę. W mroźną wigilię roku 1968 Manson zebrał wokół ogniska swoich zwolenników (rodzinę, jak się określali), po większości dziewczyny, i wyłożył im po raz pierwszy swoje poglądy, które dopracował...