Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2008

Kulty filmożerców

Obraz
... albo jak przestałem się bać i pokochałem zapach napalmu rankiem Najprawdopodobniej ujawni się przy okazji rozmowy o kinie, bo właśnie filmy są najbardziej kultystogenne, chociaż literatura i inne sfery działalności artystycznej także nie są od nich wolne. Możesz go poznać przypadkiem, ale równie dobrze może nieoczekiwanie wychynąć z człowieka, którego znasz od lat. To kultysta, istota zachłyśnięta. Kult, rzecz jasna, wymaga przedmiotu uwielbienia, czyli właśnie filmu, a nawet pojedynczej sceny czy dialogu. Przedmiot ten odznacza się kilkoma cechami, które kultysta będzie mógł w niego dla własnych potrzeb wprojektować. Przede wszystkim film musi sprawiać wrażenie, że odwołuje się do jakiegoś uniwersum symbolicznego. Czyli nie mówić wprost i być trochę niejasny. Jeśli powiedzieć: wojna jest straszna i niszczy umysł, nie można liczyć na grono kultystów. Należy to ująć inaczej: uwielbiam zapach napalmu rankiem. Zamiast stwierdzić, że rzeczywistość jest zakręcona, trzeba pokazać dramaty...

Jak etnolog laptop kupował

Obraz
... czyli antytechnokratyczny bunt rodzin splendor okazałość, świetność, wspaniałość, blask, przepych. Etym. - łac. 'jw.' od splendere 'błyszczeć'. [słownik Kopalińskiego] Kupowanie laptopa dla tak protestancko zorientowanego konsumenta jak ja nie jest wcale prostą sprawą. Gdy się jest kutwą i skąpcem, zaczyna się drobiazgowa analiza danych z pomocą Google'a, Ceneo.pl, Skapiec.pl itd. i kursowanie po marketach w celu zestawienia wirtualnych opisów z tak zwaną rzeczywistością. Nie po to, by sprzęt kupić rzecz jasna, tylko żeby go zobaczyć, a potem dać zarobić małym sklepikom internetowym, które Amerykanie umieszczają w klasie przedsiębiorczości typu "dot com". Wejść do sklepu, zapłacić, wziąć pudełko z towarem... dziwaczne, nie? Być może wiecie, że od pewnego czasu wszystkie laptopy mają monitory (w żargonie "matryce" – w sumie niczym się nie różniące od stacjonarnego monitora LCD, ale słówko znać i używać należy), które wyglądają, jakby nałożo...

Charles Manson i meteoryty

Obraz
... czyli mit natychmiastowy Większość ludzi kojarzy nazwisko Charlesa Mansona z parareligijną sektą i masowymi morderstwami. Niektórym dodatkowo przypomina się nazwisko Sharon Tate i Romana Polańskiego. Manson stał się ikoną postmodernistycznego, miejskiego, bezrozumnego bestialstwa. Stanowi jedno z tych zjawisk, które się starły od ciągłego używania, jak Che Guevara, Elvis Presley i E=mc^2: jak powiedziałby dziennikarz - ikony popkultury, rzeczy tak znane, że czujemy się zwolnieni z obowiązku dowiadywania się o nich więcej. Kto wie, może taki research zakrawałby wręcz na chorą fascynację. Fakty, które przedstawię, pochodzą z (angielskiej) Wikipedii. To historia Mansona w telegraficznym skrócie. Trafiłem na to wszystko przypadkiem, przełączając się od hasła do hasła. Jestem pewny, że was zaskoczę. W mroźną wigilię roku 1968 Manson zebrał wokół ogniska swoich zwolenników (rodzinę, jak się określali), po większości dziewczyny, i wyłożył im po raz pierwszy swoje poglądy, które dopracował...