Posty

Wyświetlam posty z etykietą moda

Rowerzyści

Obraz
Lato jest okresem sprzyjającym obserwacji zwierząt rowerowych. Poniższa lista nie jest bynajmniej pełną typologią, lecz zaprezentowaniem kilku szczególnie rzucających się w oczy typów w morzu miejsko-szosowo-trekingowej pospolitości. Oni są wśród nas. Może nawet sami nimi jesteście. Choćby się z was nabijali, walczcie o swój Styl. DZIUNIA Typowy wygląd:  Wiek do 19 lat. Prawie zawsze leginsy. Do tego trampki, t-shirt z New Yorkera, bransoletki i/lub tani plastikowy zegarek, dodatki we fluorescencyjnych kolorach. Fryzura z modną grzywką. Często widywana w pozie przegiętej: całe ciało wsparte na nodze stojącej na pedale i przekrzywione w łuk - w ten sposób powoli się toczy. Miejsce i czas występowania: Osiedla, podwórka, tereny rekreacyjne. Wyłącznie od maja do września w porze bezdeszczowej. Widywana w czasie deszczu, jak pędzi do domu, łkając. Rower: Dowolny 26-calowy góral, rzadziej trek, a czasem streetowy BMX, na którym nie wykonuje żadnych ew...

Komunikaty brody

Obraz
Tekst ten miał towarzyszyć cyklowi fotografii o temacie "broda" i znaleźć się w albumie, lecz ponieważ do projektu nie doszło, zachęcam do przeczytania tu. Załączone zdjęcia nie są częścią tego cyklu, wziąłem je z sxc.hu po prostu po to, by cieszyły oko. Dziękuję Mariuszowi Nierodzie za owocną rozmowę. Jakiś czas temu mój znajomy wybrał się do Egiptu. Na granicy wzbudził podejrzenia pograniczników. Dokładnie przeszukano jego bagaż i zabrano go na przesłuchanie. Czy ma coś wspólnego z Al Kaidą? Jeśli nie, jak twierdzi, to dlaczego nosi taką brodę? Mój znajomy był bezradny. Broda jak broda, co tu odpowiedzieć? Wreszcie okazało się, że chodzi o brodę długą, specyficznie „zapuszczoną”, a w dodatku noszoną bez wąsów. Dla polskiego turysty była to po prostu kwestia mody. Dla pogranicznika z Egiptu całkowicie jasny przekaz: „Jestem islamskim ekstremistą”. Przypadek mojego kolegi jasno dowodzi, że zarost na twarzy jest komunikatem, i to w dodatku takim, który w różnych konte...

W kaloszach za wózkiem

Obraz
Mieszczańskie czy też średnioklasowe gusta dotyczące tego, w czym człowiek jest widziany na ulicy przez współmieszczan, wywyższają przedmioty mające walory inne niż użyteczne. Odzież i galanterię dobiera się przede wszystkim, kierując się wartościami symbolicznymi, a nie funkcjonalnymi. Mieszczanin zawsze wybierze buty modne czy dizajnerskie zamiast niemodnych, ale praktycznych, na przykład wodoodpornych - stąd też pogarda dla gumowych kaloszy noszonych na wsi. Wizja założenia gumiaków przez mieszczanina była do niedawna tak kosmicznie absurdalna i tak bardzo wyłamała się poza wszelkie modowe dyskursy, że aż umożliwiło to trendsetterom wprowadzenie odświeżonej koncepcji wsiowego gumiaka na rynek miejski, koncepcji wziętej jakby z jakiejś odległej matrycy folkowych idei, a nie z pobliskiej obory. Lecz oczywiście chodzi nie tylko o kalosze. W porze jesiennej czy zimowej dość zaskakujące jest to, jak bardzo odzież mieszczan jest niedopasowana do realiów atmosferycznyc...

Wąż w solarium

Obraz
... czyli jak rząd Austrii tresuje małpy Usłyszałem w radiu, że w Austrii, śladem Niemiec i Francji (podobna debata trwa w UK, a w Polsce coś o tym przebąkiwali posłowie PiS), wprowadzono zakaz korzystania z solarium dla osób poniżej 18 r.ż. motywowany badaniami wskazującymi na ograniczenie ryzyka raka. Dlaczego zakazano właśnie solarium spośród wszystkich możliwych rzeczy? W radiu RMF podawano jeden dziennikarsko jednoznaczny wynik: solarium na młodej skórze zwiększa ryzyko raka aż o 75%. Wow! A teraz przeanalizujmy na spokojnie. Jeśli 20% populacji ma/będzie mieć raka, a 1.5% będzie mieć właśnie raka skóry, realny wzrost zachorowań w skali populacji wyniósłby 0,625%. Osoby 1-18 stanowią circa 17%, więc ustawa ochroni jedną szóstą z tego, czyli 0,1% (38 tys.) ludzi w Polsce. Może pomijam jakieś odcyhlenia, ale nie otrzyma się tu znacząco różnej liczby. Choć mała, nie jest całkiem nieważna - o ile w ogóle jest prawdziwa. Krótki surf po necie wykaże, że badania nad rakiem skóry i ...

Postlapidarium 2

Obraz
Kiedyś skradziono mi rower. Kilka migawek z Policji. Na komisariacie przy Szerokiej pani w okienku pyta: "Czy tam, skąd go skradziono, są jakieś kamery?" Policyjna intuicja. Dosłownie o kilka sekund uprzedziła moje jednakowo brzmiące pytanie. Na komisariacie przy Rynku długie zeznania. Wreszcie idzie w ruch drukarka. Produkuje wyblakły arkusz. Niektóre litery da się rozpoznać, zwłaszcza duże. Policjant patrzy krytycznie pod światło, ocenia. "Cóż, skończył się atrament. Ale... chyba... da się przeczytać. Tak już musi być". Na komisariacie przy Lubiczu jakieś rowery (odzyskane, zabezpieczone?) stoją na korytarzu przypięte łańcuchem do kaloryfera. Na stoliku w poczekalni zostawiam szalik i rękawiczki. Policjant prosi mnie do gabinetu, spogląda na stolik. "Te rzeczy są pana? Lepiej niech pan je stąd weźmie, żeby nikt nie ukradł". No przecież. ||| Szukając nowego roweru, wszedłem na stronę dla zachodnich importerów grupującą chińskich producentów. Kli...

The Syntetic: króluj, błaźnie!

Obraz
... czyli co można wyssać z The Syntetika [Jeśli nie masz pojęcia, kim jest The Syntetic, przed przeczytaniem tego posta posłuchaj go. Oto dwa przykładowe kawałki: tutaj i tutaj .] Parę dni temu poszedłem na koncert The Syntetika. W skrócie: jest to człowiek, który na tle muzyki z lat 80. recytuje niedorzeczne, choć utrzymane w określonej konwencji teksty atonalnym głosem. Jego kasetowe nagrania robione na dwóch Grundigach wyciekły do Internetu w 2000 r. i spowodowały mały kampowy kult. Niedawno „piosenkarz” zaczął koncertować, wszedł we współpracę z DJ-em, doczekał się strony internetowej i wydaje płytę, już nie na taśmie, z okładką wykonaną długopisem, ale na profesjonalnym CD. (Chociaż projekt okładki i tak pewnie będzie długopisem, lecz tym razem powielą go na offsecie). Chciałbym uciec przed pytaniem, które przy Syntetiku od razu się nasuwa: czy ten człowiek robi sobie jaja (świadomie i z pełnym wyczuciem popkulturowych trendów), czy jest niczego nierozumiejącą ofiarą jakiegoś p...

Elo Hitler

Obraz
... czyli wszyscy jesteśmy dziećmi fuhrera Adolf Hitler jest najpotężniejszym człowiekiem XXI wieku. Jego wizerunek jest najpowszechniej rozpoznawalny w świecie zachodnim (a może też i wschodnim), lepiej niż twarz Einsteina, Monroe, papieża czy Jerzego Urbana. A wizerunek to ikona, najwyższa stawka w medialnej grze. Hitler jest czarno-biały, a jak wiemy czerń i biel pozwala lepiej się skupić na istocie oglądanego przedmiotu. Mówi z jakością gramofonowej płyty (a przecież winyl jest ukoronowaniem bycia na czasie) i jego głos brzmi czasem trochę tak, jakby mówił przez telefon komórkowy, podstawowe narzędzie zglobalizowanej kultury. Krąży wokół niego więcej miejskich legend niż wokół Marilyna Mansona, a bez miejskich legend człowiek nie nadaje się do podgrzania atmosfery na przysychającej imprezie. Jest ulubieńcem Discovery Civilization, z której poznajemy świat, sponsoruje ją jak literki ulicę Sezamkową. A poza tym jest retro - czy trzeba dodać coś więcej? Hitler jest jak filtr, jak sit...

Kulty filmożerców

Obraz
... albo jak przestałem się bać i pokochałem zapach napalmu rankiem Najprawdopodobniej ujawni się przy okazji rozmowy o kinie, bo właśnie filmy są najbardziej kultystogenne, chociaż literatura i inne sfery działalności artystycznej także nie są od nich wolne. Możesz go poznać przypadkiem, ale równie dobrze może nieoczekiwanie wychynąć z człowieka, którego znasz od lat. To kultysta, istota zachłyśnięta. Kult, rzecz jasna, wymaga przedmiotu uwielbienia, czyli właśnie filmu, a nawet pojedynczej sceny czy dialogu. Przedmiot ten odznacza się kilkoma cechami, które kultysta będzie mógł w niego dla własnych potrzeb wprojektować. Przede wszystkim film musi sprawiać wrażenie, że odwołuje się do jakiegoś uniwersum symbolicznego. Czyli nie mówić wprost i być trochę niejasny. Jeśli powiedzieć: wojna jest straszna i niszczy umysł, nie można liczyć na grono kultystów. Należy to ująć inaczej: uwielbiam zapach napalmu rankiem. Zamiast stwierdzić, że rzeczywistość jest zakręcona, trzeba pokazać dramaty...