23%, czyli dwie i pół osoby (na dziesięć)
Wbrew tytułowi nie będzie o alkoholu. Będzie o stylu dziennikarskim. Bo dla dziennikarza 31% to nie 31%, to trzech Polaków z dziesięciu. Myślę, że pominięty jeden Polak na stu może się poczuć dyskryminowany. 31% to też czasem "nieco ponad" 30%, a zdarzało mi się czytać także, że 31% to "dokładnie" trzech Polaków na dziesięciu – pewnie jeden jest po prostu trochę grubszy od pozostałych. W mediach jest tak, jakbyśmy wszyscy mieli w umyśle precyzyjne matryce wyobrażające dziesięciu i stu Polaków (ludzi, zwierząt, obiektów), do których – sztukując sytuację "niemalami", "prawiami" i "nieco ponadami" – trzeba dopasować wszystkie wyniki badań i statystyki. To dowód, że media opanowały ufoki, których mózgi tak właśnie działają. Albo Północni Koreańczycy, nawykli do ustawiania się w szeregach po dziesięcioro podczas porannych apeli z gimnastyką. Osobiście, widząc gromadę ludności w metrze, nie widzę w nich automatycznie dzies...