Posty

Wyświetlam posty z etykietą życie

23%, czyli dwie i pół osoby (na dziesięć)

Obraz
Wbrew tytułowi nie będzie o alkoholu. Będzie o stylu dziennikarskim. Bo dla dziennikarza 31% to nie 31%, to trzech Polaków z dziesięciu. Myślę, że pominięty jeden Polak na stu może się poczuć dyskryminowany. 31% to też czasem "nieco ponad" 30%, a zdarzało mi się czytać także, że 31% to "dokładnie" trzech Polaków na dziesięciu  –  pewnie jeden jest po prostu trochę grubszy od pozostałych. W mediach jest tak, jakbyśmy wszyscy mieli w umyśle precyzyjne matryce wyobrażające dziesięciu i stu Polaków (ludzi, zwierząt, obiektów), do których  –  sztukując sytuację "niemalami", "prawiami" i "nieco ponadami"  –  trzeba dopasować wszystkie wyniki badań i statystyki. To dowód, że media opanowały ufoki, których mózgi tak właśnie działają. Albo Północni Koreańczycy, nawykli do ustawiania się w szeregach po dziesięcioro podczas porannych apeli z gimnastyką. Osobiście, widząc gromadę ludności w metrze, nie widzę w nich automatycznie dzies...

Dziwnie roztargnione gołębie

Obraz
Moja krótka teoryjka na temat gołębi. Przyszła mi do głowy po przeprowadzeniu się z Krakowa do Warszawy. W Krakowie tylko zdziecinniali starcy i równie zdziecinniali turyści karmią gołębie. W oku krakowianina to tak, jakby rzucać jedzenie szczurom. Wiadomo rzecz jasna, i mieszkańcy papieskiego grodu nie są na to ślepi, że za gołębiem otwiera się inny wachlarz konotacji niż za szczurem. Jednak komunikaty kultury Zachodu w tej sprawie są sprzeczne: gołąbek nosi w dzióbku gałązkę oliwną tudzież symbolizuje pokój. Może dlatego pochodzący z Krakowa Orbitowski stworzył w pewnej książce znakomite, dualistyczne porównanie jednego z bohaterów do złośliwego starca rzucającego okruszki gołębiom. Aby, gdy podejdą, tłuc je laską.  W każdym razie niejednokrotnie oglądałem w Warszawie obsceniczne spektakle dokarmiania gołębi i to odgrywane nie przez turystów, którzy, podróżując, trwają chwilowo w świecie pomiędzy i z tego oszołomienia robią różne dzikie rzeczy, tylko autochtonów. Ale...

Rowerzyści

Obraz
Lato jest okresem sprzyjającym obserwacji zwierząt rowerowych. Poniższa lista nie jest bynajmniej pełną typologią, lecz zaprezentowaniem kilku szczególnie rzucających się w oczy typów w morzu miejsko-szosowo-trekingowej pospolitości. Oni są wśród nas. Może nawet sami nimi jesteście. Choćby się z was nabijali, walczcie o swój Styl. DZIUNIA Typowy wygląd:  Wiek do 19 lat. Prawie zawsze leginsy. Do tego trampki, t-shirt z New Yorkera, bransoletki i/lub tani plastikowy zegarek, dodatki we fluorescencyjnych kolorach. Fryzura z modną grzywką. Często widywana w pozie przegiętej: całe ciało wsparte na nodze stojącej na pedale i przekrzywione w łuk - w ten sposób powoli się toczy. Miejsce i czas występowania: Osiedla, podwórka, tereny rekreacyjne. Wyłącznie od maja do września w porze bezdeszczowej. Widywana w czasie deszczu, jak pędzi do domu, łkając. Rower: Dowolny 26-calowy góral, rzadziej trek, a czasem streetowy BMX, na którym nie wykonuje żadnych ew...

Jaka armia dla Polski

Obraz
Rzadko wypowiadam konkretne propozycje zmian w państwie , ale jak już to robię, to aż dziw bierze, że jeszcze nie jestem premierem lub chociaż ministrem. Oto pomysł na polską armię. Dziękuję Maksowi za inspirującą rozmowę (świat czeka na Twojego bloga, Max!). Fakty: 1. Polska jest krajem biednym, którego nie stać na nowoczesny sprzęt wojskowy, taki jak samoloty szturmowe, zróżnicowana i rozbudowana flota, nowoczesne wojska pancerne. 2. Ten nasz ubogi kraj w 2009 roku w pełni sprofesjonalizował armię. Taki krok w wypadku krajów technicznie i/lub finansowo słabych jest osobliwy, ale się dokonał (co zresztą bardzo popieram). 3. Aspekt kulturowy: w Polsce tradycje wojskowe są mocno rozbudowane, etos militarny - silny, pozycja wojskowych - wysoka, budżet na wojsko dobrze zabezpieczony i stosunkowo wysoki. W dobie misji międzynarodowych mocną pozycję medialną i PR-ową zyskały jednostki Grom. 4. O ile w wypadku lotnictwa czy marynarki głównym problemem rozwoju i warunkiem...

Espresso-dō

Obraz
Czas - wymiar, w którym istnieje byt, jaki znamy. Tempus edax rerum - czas, pożeracz rzeczy - przeraża swoją nieuchronnością, ale jest też ramą życia i świadomości. To warunek i zasada wszystkiego, a przy tym podstawowa miara ludzkiego doświadczenia. Czas nie tylko umożliwia, ale i wymusza bieg odwiecznego koła zmian. Z każdym taktem kosmicznego zegara kwanty materii zmieniają swoje położenie. W czasie trwa wszystko, co kiedykolwiek poznamy. W czasie dzieje się ruch, myśl i pamięć. Ciśnienie to doświadczanie. Czujemy cokolwiek dzięki naporowi cząstek na mechanoreceptory w ciele. Rozmowa to ciśnienie: słyszymy dzięki temu, że na błonę bębenkową wywierane jest szybko zmieniające się ciśnienie, a mówiący mówi dzięki stworzeniu ciśnienia w płucach i przepchnięciu powietrza przez struny głosowe. Żywe organizmy trwają, prowadząc w swoich wnętrzach nieustanną grę ciśnień; tłoczenie krwi i limfy, osmoza, oddychanie, wydalanie i mnóstwo innych procesów opiera się na wytwarzaniu ciśnien...

Bo boeing lądował i inne krotochwile

Często najlepsze mgnienia dnia to te, kiedy rozmawiam z Vero i w trakcie krótkiej wymiany zdań udaje nam się stworzyć dialog pełen dyskretnego absurdu. Może po to właśnie wchodzimy w związki - dla humoru.  Przez GG: D: "Marta Kaczyńska pyta na Facebooku, jak to możliwe, że boeing lądował na twardym pasie, a Tu-154 rozbił się po uderzeniu w błoto".  V: bo boeing LĄDOWAŁ??  D: Twoja nudziarska odpowiedz jest wlasnie odpowiedzia z GW padajaca 3 zdania dalej. Odzieracie rzeczywistosc z trwogi i drzenia. V: przepraszamy! :| ||| D: Słuchaj, a może wstąpimy do tej partii? V: Ale do takiej...? D: No a czego jej brakuje? V: Na przykład programu! D: To jest partia opozycyjna, ona nie musi mieć programu. ||| Bar na Kolnej. Rozwiązuję krzyżówkę z "Kropki" . Vero popatruje i odgaduje banalne hasła, zanim przeczytam pytania. Cztery litery, ostatnia A. V: DUPA. D: "Połowa małżeństwa". V: No, mówiłam... ||...