28 listopada 2017

Prognoza rekonstrukcyjna dla Polski

W przededniu zapowiadanej rekonstrukcji proponuję taką prognozę:

[V] Mateusz Morawiecki: zostanie.

Dobrze posługuje się językiem logiki ekonomii liberalnej, umiejętnie ubierając w niego polityczne koncepcje z konserwatywnego i socjalnego pudełka, a przy tym kompetentnie współpracując z sektorem finansowym (nie sypiąc mu piachu w tryby). Dzięki temu nie budzi jawnej odrazy liberalnych centrystów i biznesu, niektórych wręcz sobie zjednuje. Dobrze rozumie zadanie partyjne na odcinku ekonomicznym: rozumie priorytet rozdawania, rozumie potrzebę szukania gdzie indziej. Posłuszny zamówieniom politycznym: wbrew kalkulacjom i rozsądkowi wykonuje misję ochrony węgla. Przy okazji, kiedy trzeba, potrafi podbić patriotyczny bębenek. Idiotyzmy typu milion-polskich-samochodów-elektrycznych budzą tylko lekkie rozdrażnienie ludzi rozgarniętych, więc partia płaci za nie mało, natomiast masę patriotyczną dodatkowo cementują, uzupełniając jej narrację o elementy nowoczesności, przyszłościowości i wizji odrodzenia, odbudowy, niezależności. Nie intryguje, choć sprawia wrażenie mającego własne zdanie i mocny plan. Idealny człowiek na tym miejscu i zdecydowanie nie wyczerpał jeszcze swojej formuły.

[V] Mariusz Błaszczak: zostanie.

Wierny, lojalny, wdzięczny, rozumie cele partyjne, wyprzedza myśl prezesa - nieodmiennie doskonały na stanowisku, którego potencjalne nadmierne umocnienie mogłoby zagrażać frakcyjnością w feudalizmie partyjnym. Niezłomny w retoryce imigranckiej, która wciąż niewyczerpanie pompuje sondaże w tym kraju pełnym zawziętych prostaków. Dobry i zaradny totumfacki na okres przedwyborczy, gdy w gabinetach różnych podległych mu służb skupionych na zwycięstwie panuje coraz większy ruch.

[V] Pan Jest Zerem: zostanie.

Mimo potencjału secesyjnego w ostatnich czasach po prostu dobrze wypełnia zadania i wizję partii w roli prokuratora generalnego, a przy tym nie podnosi indywidualnej głowy. Wciąż wydaje się dobrze odpowiadać na marzenie prostactwa o silnej ręce i policyjnej pałce.

[V] Jarosław Krzyk Płodów: zostanie.

Przygotował długofalową reformę budzącą więcej dobrych niż złych skojarzeń po różnych stronach spektrum. Niech ją teraz wdraża - lepiej, żeby został i sam zebrał bęcki, jeśli sprawy się popierdolą. Potrafi dyskutować z profesorstwem bez antagonizowania, dzięki czemu utrzymuje spokój w określonej sferze zawodowej, która, choć zasadniczo spokojna, ma gadane w mediach i dostęp do nich. Dodatkowo jest twarzą inteligenckiej, wykształciuchowskiej strony partii. Jako niedorzeczność traktuję tezy o "skrzydle Gowina" - ten człowiek nie ma żadnego potencjału secesyjnego. Ale ponieważ istnieje taki mit, utrzymanie Gowina będzie dodatkowo świadczyło o rzekomym pluralizmie panującym w partii.

[V] Crazy Eyes: zostanie.

Chociaż bardzo bym chciał, by było inaczej, tego człowieka od początku zaplanowano na długi bieg i do tej pory poza Adrianem nikt mu tego nie utrudniał. Nie widać żadnych sygnałów, by w jego udzielne panowanie ktoś z wierchuszki sypał jakiś piasek. Czemu to właśnie on pełni tę funkcję i czemu mimo jawnej destrukcji polskiej armii wciąż ją będzie pełnił - tego nie wiedzą dużo wnikliwsi analitycy niż ja. Choć pewną jaskółką zmian może być wypowiedź prezesa, że być może nigdy nie poznamy smoleńskiej prawdy. Jakoś nigdy nie kupowałem tezy o tym, że Antek jest trzymany jako naczelny śledczy smoleński, ale jeśli jest prawdziwa, a prezes stopniowo odpuszcza ten temat, to jego pozycja może zacząć słabnąć. A w końcu te helikoptery, których nie ma i z powodu idiotycznie nieudolnych działań Antka nie będzie jeszcze przez co najmniej rok, naprawdę by się przydały. Podobnie NATO może w końcu zacząć prosić o interlokutora po naszej stronie, z którym można cokolwiek na poważnie ustalić, a to instytucja brana (w miarę) serio przez ten rząd.

[V] Nasza Beata: raczej zostanie.

Błyskotliwa, szybko reaguje w walkach z europosłami, a mimo to wydaje się stonowana, flegmatyczna i jakoś niegroźna. Zawsze dobrze przygotowana, ma ludowe korzenie, a z wierzchu jest woman of reason - kobietą stanu, choć swojaczką. Przy tym jej pozostawienie oddala wizję wodzostwa i nawet ten rząd jakoś spaja, bo Beata nie toczy z nikim batalii i frakcyjnych walk. Dodatkowo jej "konflikt" z Morawieckim odwraca uwagę dziennikarzy, a i Jarkaczowi ułatwia zarządzanie przez konflikt.
Jeszcze jakiś czas temu byłem przekonany, że to tymczasowa sytuacja i Jarosław oczekuje na dogodny moment dla siebie, ale obecnie sądzę, że na tyle dobrze przygotował sobie układ i słupki są na tyle wysokie, że nie będzie wprowadzał tak dużej zmiany. Rozważałem też możliwość, że Beata poleci, ale nie zastąpi jej Jarosław, tylko ktoś trzeci - to chyba jednak fantastyka.

[?] Elżbieta 500+: trudno ocenić.

Program 500+ teraz może prowadzić już dowolny urzędnik. Może ją posuną, by Beata nie czuła się zbyt pewnie? Albo zależne to będzie od jakichś rozdań talii niższych kart w partii, o których nie wiemy. Bo 500+, wielki sukces rządu, uznawany jest publicznie za sukces właśnie całego rządu i PiS-u, a nie jej własny, więc jej likwidacja nikogo raczej nie oburzy i nikomu nie będzie żal.

[+/V] Witold Waszczykowski: raczej poleci.

Jego niekompetencja szkodzi partii, nie potrafi nawet być skutecznie lojalny, jego wierność nie na wiele się przydaje, bo po prostu nie potrafi w dyplomację, ambasadorów itd. Z drugiej strony tą stroną rządów Jarkacz za bardzo się nie wydaje interesować, więc może zostanie. Ewentualnie to jego głowę przehandluje prezes u Adriana zamiast Crazy Eyesa.

[+/V] Cyber-Anna: raczej poleci.

Mimo pracowitości i kompetencji zostanie zapewne zmieciona potrzebami chwili. Wybory samorządowe w państwie autorytarnym wymagają odpowiednio spreparowanej struktury informatycznej. To już nie jest czas dla technokratów i/lub ludzi o kręgosłupie etycznym - w odcinek informatyczny wkroczyć musi teraz osoba politycznie lojalna i wyraźnie rozumiejąca cel wygrania wyborów zarządzaniem cyframi. Mówi się nawet, że jej resort zostanie zlikwidowany/zlany z innym. To by było bardzo logiczne w tym świetle - nominacja ewidentnego funkcjonariusza partyjnego na ministerialne stanowisko ewidentnie potrzebujące niezależnego technokraty zaraz wywołałoby podejrzliwość i pytania, a tak - znika całe ministerstwo. I będzie to od razu przyczyna dymisji - bardzo dziękujemy za wybitną pracę, ale, no właśnie - znikło całe ministerstwo. Dostanie Medal.

[+] Anna Deforma: poleci.

Skupiła na sobie mnóstwo ludzkiej złości, przeprowadzając pod polityczne zamówienie koszmarną reformę edukacji. Zrobiła to znakomicie, błyskawicznie, jak walcem, spławiając wszelką krytykę po swoich kaczych piórach. Ale teraz za to zapłaci. Wyjaśnieniem dymisji nie będzie jednak oczywiście niezadowolenie Polaków ze źle przeprowadzonej i w ogóle bezsensownej reformy, lecz "przyczyny osobiste" lub ekwiwalent bądź też objęcie innego stanowiska - pewnie w UE, gdyż w oku wyborcy propozycja stanowiska w UE jest wiarygodnym powodem porzucenia wysokiego stanowiska w polskim rządzie. Oraz dostanie Ważny Medal.

[+] Jan Szkodnik: poleci.

Spełnił swoje zadanie, a zaczyna być niebezpieczny, bo Puszcza Białowieska robi się coraz gorętszym kartoflem, za to jego posunięcie ma zalety: w okresie przedwyborczym likwidacja Szkodnika przytuli część elektoratu dużych miast, o który toczyć się będzie najbardziej zaciekła walka, a który go najszczerzej nienawidzi. W pewnym sensie wydawać się może, że był specjalnie hodowany, by zogniskować na nim tę nienawiść, a potem spektakularnie odstrzelić. Dokładnie na to przygotowuje nas Jarkacz wypowiedziami o dobroci dla zwierząt i fermach norek oraz "Atlasem kotów". Dobry, empatyczny ojciec wyrwie chwasta, który był potrzebny w chwili jednolicenia konserwatywno-patriotycznej masy wyborczej, by pokazać faka kojarzonym z lewicą ekologom, lecz dziś jego odejście nie wzburzy nawet członków tej masy.