Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2009

Miłość morderców

Obraz
... czyli - ukazała się moja książka Od dzisiaj w księgarniach można kupić moją książkę Miłość morderców . Ukazała się nakładem Znaku w serii Proza. Jest więc to rzut na głęboką wodę i w sąsiedztwo bardzo zobowiązujących nazwisk. Na stronie internetowej wydawnictwa można ją kupić w promocyjnej cenie 26 zł. Jest także wywiad ze mną (zmiksowany do postaci monologu). Tytułowe opowiadanie można odsłuchać w wersji audio w ekspresyjnym i efektownym wykonaniu Wiktora Logi-Skarczewski ego. Ponadto Blask , drugie opowiadanie z tomu do przeczytania z monitora. Jak widzicie, prawdziwy atak prezentów. W najbliższych dniach, brutalnie zmuszony przez wierchuszkę wydawnictwa, będę udzielał wywiadów dla prasy i radia. Powiedziano mi, że nawet Davies i Szymborska się promują, więc ja też muszę. Jeśli będziecie mieć pecha, traficie na któryś wywiad przy porannej kawie. Za szkody odpowiada Znak. To chyba tyle autopromocji. Wiem, że wydawanie książek budzi różne pytania. Piszcie więc maile. Dla was zaba...

Nadejście roślin

Obraz
... czyli dlaczego biomasa pochłania beton W świetle poranka nad laguną zawisło niezwykłe, żałobne piękno: ponure, zielonoczarne liście skrzypów i paproci, intruzów z tria­sowej przeszłości, i na wpół zatopione dwudziestowiecz­ne gmachy o białych ścianach odbijały się razem w ciem­nej tafli wody, jak dwa połączone z sobą światy, zawie­szone gdzieś na rozstaju dróg w czasie. Mam oko do postrzegania zmian zachodzących powoli, które inni widzą dopiero przez kontrast, więc coś wam pokażę. Jeśli mieszkacie w Europie, wyjdźcie z domu w tych dniach i uważnie przyjrzyjcie się roślinności, która was otacza. Ważne są granice: trawnik-alejka, skwerek-chodnik, pole-murek. Na tych granicach zatrzymuje się roślinność, schludniej czy swobodniej potraktowana kosiarką. Do tego przynajmniej przywykliśmy, nie zwracamy uwagi na jakieś przydrożne zielsko. Tymczasem granice się upłynniają. Tu i ówdzie zobaczycie jęzory zieleni wpełzające na szary beton, ciemne zwarte plamy niepodobne do przypadkowych kęp, j...

Okrutna śmierć maszyn

Obraz
... czyli DVD ostatniej szansy Pamiętam swoje zaskoczenie przed bardzo wielu laty przy filmie o marynarzach w łodzi podwodnej (chyba). Do mnóstwa problemów, z których nie najmniej ważnym były wybuchające wokół bomby, dołączyło przegrzanie silnika. Kapitan wydał więc mechanikom polecenie: polewać wodą! Wiadra poszły w ruch, a na okręcie czego jak czego, ale wody nie brakuje. Co więc w tym wszystkim takie osobliwe? Ano to, że poważna złożona maszyneria okazała się tak podatna na najbardziej oczywiste, znane z codzienności manipulacje: ciepłe + zimna woda = schładzanie, i nie ma tu żadnych technoczarów. Chciałoby się, żeby dzisiejszy świat techniczny działał w ramach tej samej poetyki. Czasem działa, zwłaszcza przy instalacjach dużych a starych (kanalizacja, CO, pralka, używane auto). Wszędzie jednak wkraczają procesory, scalaki. Nie mówię, że to źle, jednak jest w tym coś nieeleganckiego, że czip się po prostu przepala (czy co też mu się tam dzieje) i trzeba go wymienić w całości, co zwy...