Krasnale na froncie
... czyli jak my, Niemcy, chronimy się przed chaosem Niedawno w facebookowym quizie okazało się, że moja prawdziwa wewnętrzna narodowość wcale nie jest polska (co już od lat podejrzewałem) - jestem Niemiec. Ich bin ein Berliner , chciałoby się zacytować. Bardzo się ucieszyłem i postanowiłem to tożsamościowe odkrycie uczcić kawałkiem pizzy i lampką wina Kumala w pizzerii Peppez przy Ks. Józefa. Jest ona blisko mnie, a my, Niemcy, nie lubimy łazić po próżnicy. W dodatku pizzeria Peppez to jedno z niewielu miejsc w Krakowie, gdzie można się natknąć na krasnala ogrodowego. Ba, żeby tylko. Rozsiane na posesji wokół budynku imitującego chatę z bali stoją sztuczne żaby i ptaszki, psy i sarny naturalnej wielkości. Po wilgotnych ścianach oczka wodnego pną się ślimaki giganty pod czujnym okiem rodziny plastikowych kaczek. Dla zrównoważenia sielanki, z głębi ogródka, dokąd sięga spojrzenie tylko najwytrwalszych kiczolubów, jedzących obserwują dwie mroczne postacie: pomniejszony Charlie Chaplin z ...