Bo boeing lądował i inne krotochwile
Często najlepsze mgnienia dnia to te, kiedy rozmawiam z Vero i w trakcie krótkiej wymiany zdań udaje nam się stworzyć dialog pełen dyskretnego absurdu. Może po to właśnie wchodzimy w związki - dla humoru.
Przez GG:
D: "Marta Kaczyńska pyta na Facebooku, jak to możliwe, że boeing lądował na twardym pasie, a Tu-154 rozbił się po uderzeniu w błoto".
V: bo boeing LĄDOWAŁ??
D: Twoja nudziarska odpowiedz jest wlasnie odpowiedzia z GW padajaca 3 zdania dalej.
Odzieracie rzeczywistosc z trwogi i drzenia.
V: przepraszamy! :|
|||
D: Słuchaj, a może wstąpimy do tej partii?
V: Ale do takiej...?
D: No a czego jej brakuje?
V: Na przykład programu!
D: To jest partia opozycyjna, ona nie musi mieć programu.
|||
Bar na Kolnej. Rozwiązuję krzyżówkę z "Kropki". Vero popatruje i odgaduje banalne hasła, zanim przeczytam pytania. Cztery litery, ostatnia A.
V: DUPA.
D: "Połowa małżeństwa".
V: No, mówiłam...
|||
V: Kupuję te bilety i widzę, że sięgają ośmiu stów, a miało być 120. Patrzę, a tu wszystko jasne: przelicza mi w marokańskiej walucie.
D: Zaraz, nie kupujemy nic w takiej walucie, ma być podane w jakiejś normalnej! Jaka to w ogóle jest waluta?
V: Jakiś MAD.
D: (po chwili z Googlem:) Dirhem.
V: Mad Dirhem?
D: Bohater kina akcji!
V: Tymczasem transakcja sięga już tysiąca dirhemów, może się lepiej dowiedz.
D: Aaa, nie kupuj nic w dirhemach!!
V: Czemu nie? Świetna waluta. Słyszałeś kiedyś o wahnięciach dirhema? O problemach z dirhemami?
D: Chyba byłbym spokojniejszy, gdybym właśnie słyszał...
|||
V: Cholera, Darek, nie mógłbyś się zająć jakąś inną pracą?
D: Nie wiem. Nie próbowałem. Jak raz zajmowałem się świniami, to zdychały.
Chwila ciszy.
V: No dobra, może już tłumacz te książki.
|||
Vero dowiedziała się właśnie, że [*Battlestar Galactica SPOILER ALERT*] Saul Tigh jest Cylonem.
V: Co za strata: tyle dobrej wódki wlane w Cylona... To grzech przeciw rasie ludzkiej.
|||
D: No dobra, może i Albert ma dziwaczne poglądy, ale zobacz: zajmuje się dizajnem, fotografią, dba o siebie, biega. Można chyba powiedzieć, że prowadzi spełnione życie.
V: Powiedz jeszcze, że dobrze zarabia.
D: No, tak, pewnie tak.
V: I przecież właśnie za to wszystko go nienawidzimy.
|||
D: Czasem mam wrażenie, że mój zleceniodawca w końcu na pewno przejrzy na oczy i stwierdzi, że moje przekłady są do dupy. Skasuje je z dysku, wymaże doszczętnie low-level formatem z poziomu biosa i powie, żebym się zwrócił po następne tłumaczenia do firmy Zelmer...
V: To by było niebezpieczne dla ich użytkowników. Jednak lepiej, żebyś tłumaczył książki.
|||
D: Przypomnij sobie, czy ostatnio wymieniliśmy jakieś fajne żarty, będzie do wpisu na bloga.
V: Teraz jestem zajęta...
D: ... używaniem mojej karty kredytowej, jak widzę.
V: Tak. Świetna rozrywka.
D: Jakoś mi przeszedł nastrój do żartów.
Ja Was kocham, nienormalnie, na swój sposób:)
OdpowiedzUsuń