Myśl znad ikeowskiej szafki
Kilka lat temu na rynku pojawił się nowy rodzaj potraw instant. Różnią się tym od typowej zupy czy sosu w proszku, że nie wystarczy ich tylko zalać wrzątkiem. To półprodukt, do którego trzeba włożyć jeszcze odrobinę własnego wysiłku, np. dodać kawałki sera, ciał zwierząt czy makaron. Fiksy takie szybko zdobyły spory kawał rynku potraw instant. Wymyślono je w działach marketingu. Z badań wynikło, że panie domu czują się winne i sądzą, że nie opiekują się rodziną dość dobrze, jeśli ich przygotowanie obiadu sprowadza się tylko do zalania proszku wodą albo odgrzania mrożonki. Stworzono im więc okazję do wykazania się w roli pani domu i oczyszczenia sumienia bez rezygnacji z przywilejów potraw instant. Na opakowaniach fiksów z Winiar jest nawet lista zakupów do zrobienia, by móc przyrządzić z fiksa prawie prawdziwy domowy obiad. Meble z Ikei trzeba poskładać sobie samodzielnie. Nie sprawia to większego problemu, instrukcje są obrazkowe i wręcz frustrująco precyzyjne. Składający czasem...