Abonamentowy Freeware Kultury!
Płatny dostęp do dóbr kultury to postępująca fikcja. "Nielegalne" kopiowanie muzyki, oprogramowania, a ostatnio coraz częściej książek jest od dawna faktem. Przepisy stojące na straży "legalności" dóbr intelektualnych są całkowicie nie do wyegzekwowania (a co ciekawe, wspierają je przeważnie ci, którzy wszelkie inne martwe prawa uznają za rozbuchaną biurokrację, jeśli nie zamach na wolności). Od czasu do czasu dochodzą nas echa jakichś żałosnych nalotów na akademiki i medialnie rozdmuchiwane akcje niszczenia nielegalnych płyt czy blokowania serwerów. Gdyby udało im się zniweczyć choćby jeden promil "nielegalnego" transferu danych, byłby to wielki sukces. Lecz jeden promil pozostaje wciąż w sferze policyjnych marzeń*. Prawodawcy i ich psy chcą zatamować rzekę pałką. Przy skali zjawiska i liczbie dostępnych funkcjonariuszy to się po prostu nie może udać. A jednak wokół walki z "piractwem" wyrósł i wciąż rośnie gigantyczny przemysł policyjno-prawn...