21 grudnia 2014

Myśl znad ikeowskiej szafki

Kilka lat temu na rynku pojawił się nowy rodzaj potraw instant. Różnią się tym od typowej zupy czy sosu w proszku, że nie wystarczy ich tylko zalać wrzątkiem. To półprodukt, do którego trzeba włożyć jeszcze odrobinę własnego wysiłku, np. dodać kawałki sera, ciał zwierząt czy makaron. Fiksy takie szybko zdobyły spory kawał rynku potraw instant. Wymyślono je w działach marketingu. Z badań wynikło, że panie domu czują się winne i sądzą, że nie opiekują się rodziną dość dobrze, jeśli ich przygotowanie obiadu sprowadza się tylko do zalania proszku wodą albo odgrzania mrożonki. Stworzono im więc okazję do wykazania się w roli pani domu i oczyszczenia sumienia bez rezygnacji z przywilejów potraw instant. Na opakowaniach fiksów z Winiar jest nawet lista zakupów do zrobienia, by móc przyrządzić z fiksa prawie prawdziwy domowy obiad.



Meble z Ikei trzeba poskładać sobie samodzielnie. Nie sprawia to większego problemu, instrukcje są obrazkowe i wręcz frustrująco precyzyjne. Składający czasem musi przynieść jakieś własne narzędzia (śrubokręt, młotek) i ogarnąć miejsce pracy (dywanik na podłodze chroni przed uszkodzeniami). Choć proces jest prosty, wymaga odrobiny skupienia, a przy montażu większych rzeczy można się trochę zmęczyć. W ten sposób bywalec Ikei, przeważnie człowiek ze średniej klasy pracujący intelektualnie, może się (skutecznie) sprawdzić w męskim zajęciu, jakim jest stolarstwo, korzystanie z narzędzi i tworzenie prawdziwych, namacalnych i praktycznych przedmiotów. W chwilach zwątpienia, gdy poczucie rozziewu między pragnieniem robienia czegoś choć trochę sensownego a realiami przeklejania komórek Excela czy grzania krzesła na kolejnym korpozebraniu staje się nieprzekraczalną przepaścią, zawsze może pojechać do Ikei, kupić jeszcze jedną szafkę i poczuć, jak fragmenty rzeczywistości wskakują na właściwe miejsca. 

Weber dowodził, że kultura służy nadawaniu sensu rzeczywistości, w przeciwnym razie jak ten Sartre staniemy samotni wobec monstrualnej aksjologicznej próżni świata. Agentami kultury w dziedzinie nadawania sensu są także wytwórcy zupek i mebli. Robiąc fiksa i montując szafkę, robimy sens. W rzeczywistości otrzymujemy od producentów nieoczekiwaną nagrodę - w pełniejszym stopniu stajemy się ludźmi społecznymi umocnionymi w społecznych rolach. Gdy nadchodzi mrok, możemy zasypiać z uśmiechem na ustach. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli komentujesz jako użytkownik niezalogowany, bardzo proszę o podpis imieniem lub pseudonimem. Wybierz poniżej z rozwijanej listy opcję "Nazwa/adres URL" i podpisz się. Dziękuję!