22 lutego 2013

Kopernikus była Prusakiem

Dwa dni temu obchodziliśmy 540. rocznicę urodzin Kopernika i musiała to być sprawa niebanalna, skoro astronom dostał własną grafikę Doodle. W Polsce okazję uznano za ważną z automatu, w końcu że Kopernik była Polakiem, wie każde dziecko. 

Nie od wczoraj wie również jednak, że historię re-konstruujemy na potrzeby chwili dziejowej i interesu politycznego. To jasne, że przed wiekiem, w epoce zapotrzebowania na narodowe legitymacje i polskie symbole narodowe, Kopernik musiał być Polakiem. Pochodził z Torunia i wystarczy, szafa gra, gotyk na dotyk, Cayuga my ass. Zresztą świadczy o tym popularny tekst, trzeba bowiem żyć w bardzo specyficznym duchu i odpowiadać na konkretne zapotrzebowanie, by stworzyć wierszyk "polskie go wydało plemię, wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię" - jego jedyną istotną treścią i celem jest określenie, podkreślenie, obronienie i upowszechnienie narodowości bohatera, mimo że jego "narodowość" jest mało znacząca w obliczu dokonań. Viral się jednak udał - poszło po szkołach i trafiło pod strzechy, odsuwając niestety w cień  ważniejszą wiedzę o samej istocie i okolicznościach przewrotu kopernikańskiego czy historii astronomii w ogóle. Ważne, by dało się wpisać kolejną pozycję na listę Patriotów, postawić parę pomników i by Polska pozostawała Ojczyzną Wielkiego Polaka. 


Czasy się jednak zmieniły, podobnie jak zapotrzebowania i interesy. To aż nazbyt jaskrawe, że wciąż istnieje grupa ludzi domagających się starego typu narodowościowych nadęć. Ale weźmy ich w nawias i popatrzmy na astronoma z Torunia, zapominając polsko-plemienne farmazony (aczkolwiek wystarczyłoby zmienić "plemię" na liczbę mnogą i dwuwiersz nabrałby nowoczesnego sensu w obliczu teorii neoplemion). Historia nie jest moją mocną stroną, ale Wikipedia sztukuje nieprzeczytane książki. I o ile polska wersja hasła wręcz parodystycznie skupia się na wyliczaniu zasług Kopernika dla panującego wówczas króla tudzież obrony polskich miast i skarżeniu się na zakon krzyżacki (co ma pośrednio, zgodnie z efektem aureoli, implikować jego gorący polski patriotyzm - Krzyżacy, czyli Hitler!), o tyle na wersji angielskiej znajdziemy fajny rozdział pt. Narodowość. Konrad Rudnicki międzywojenny spór badaczy polskich z niemieckimi nazywa kłótnią naukowców w czasach nacjonalizmu. Czesław Miłosz i Norman Davies podkreślają kompletny bezsens rzutowania współczesnej koncepcji narodu na czasy renesansu, kiedy ona w ogóle nie istniała, a jeśli wspominać o jakimś terytorialnym poczuciu przynależności Kopernika, trzeba by go uznać za Prusaka. W Bożym igrzysku Davies podsumowuje te wątki celnym zdaniem: można go uważać zarówno za Niemca, jak i za Polaka, lecz w znaczeniu przypisywanym tym określeniom przez współczesnych nacjonalistów, nie był ani jednym, ani drugim. I tak to wyglądało. Kopernik, człowiek renesansu, syn niemieckiej rodziny mówiący kilkoma językami, w tym biegle po niemiecku, polsku, włosku, łacińsku, mieszkający na terenach dzisiejszej Polski, a wówczas Prus, należących jednak do Korony. Poliglota, polihistor, podróżnik w szerokim znaczeniu tego słowa w czasach oddychających różnorodnością. 

Dzisiejsza Europa pod wieloma względami przypomina tę renesansową sprzed wyklucia się państw narodowych i gwałtownego zapotrzebowania na mitologie narodowotwórcze. Kopernik nie jest już nam potrzebny jako członek polskiego plemienia. Nie ma jednak sensu marnować kolejnej okazji, którą buntowniczy astronom nam stwarza. To okazja do wzmocnienia innej konfiguracji myślowej: takiej, w której ludzie nie są już liśćmi w jakiejś niewolniczo-symbiotycznej relacji z gigantycznym drzewem narodu, lecz stanowią nieprzebrany zbiór różnorodnych, lokalnych roślin o zagmatwanym, nierozdzielnym systemie splątanych korzonków. Burza, która złamie drzewo, zakołysze trawą. Jeśli jednak wyzwolenie z dawnych szkolnych kategorii myślenia - myślenia tradycją i polskością - jest niełatwe lub niemożliwe programowo (to do was, nauczyciele i ministrowie edukacji), można spojrzeć na tradycję inaczej. Za naszą tradycję uznać można dzieje bezstresowego łączenia "przeciwstawnych" "żywiołów" "narodowych", co owocowało wielobarwnymi, wielofasetkowymi tożsamościami ludzi z terenu dzisiejszej Polski - niekiedy ludzi wielkich. A jednak ich tożsamości były pełne, spójne i naturalne. Możemy się na przykładzie Kopernika nauczyć, że opisu takiego "fenomenu" jak jego wieloelementowa tożsamość nie trzeba szukać w teoriach borderline'owych czy służących do opisu dziwactw, zjawisk na tzw. styku kultur czy narodowości. Może to być bowiem właśnie stan normalny. Słowa takie jak "mieszanka" czy "pogranicze" tracą sens wobec ewidentnie jednolitej, rzec by można skutecznej tożsamości człowieka zwyczajnie żyjącego w świecie, którego oczywistą cechą jest wielorakość. To homogenizm jest czymś fałszywym - podobnie jak zamykanie kogoś takiego jak Kopernik w klatce narodowości.

A polskość? Odwieczna polskość może być polskością różnorodności. Goście z zewnątrz i uczniowie w szkołach powinni ujrzeć Kopernika na nowe czasy. To się opłaca - dawne symbole po okresach zmian przeważnie bezpowrotnie się dewaluują, lecz akurat konstrukt postaci Kopernika jest na tyle elastyczny, że trzyma potencjalną wartość jak obrazy albo złoto. By go jednak odtworzyć jako symbol i oczyścić z dławiącego kurzu nacjonalizmu, musimy zapomnieć i nigdy nie wracać do zaczepnego dwuwiersza o polskim plemieniu. Dziś niech Kopernik przerzuci most między podobnymi epokami - renesansu i Europy Ojczyzn. Pod pomnikiem Thornianina z astrolabium mogą się przeciąć wszystkie szlaki i geny świata. Koszt i warunek tego osiągnięcia: trwałe odrzucenie szukania własnej legitymacji w ramach "symboliki plemienia".

Foto: sxc.hu

2 komentarze:

  1. Nie wiem czy narodowo jesteśmy gotowi na taką kosmopolitalność (jest takie słowo?). Ale w sumie to zgadzam się.

    OdpowiedzUsuń
  2. W podobny sposób zrekonstruowano dość podobną pod wieloma względami postać polihistora, duchownego i heretyka - Erazma z Rotterdamu. Stał się patronem europejskiego programu wymiany studenckiej Erasmus.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz jako użytkownik niezalogowany, bardzo proszę o podpis imieniem lub pseudonimem. Wybierz poniżej z rozwijanej listy opcję "Nazwa/adres URL" i podpisz się. Dziękuję!