12 maja 2012

Jaka armia dla Polski

Rzadko wypowiadam konkretne propozycje zmian w państwie, ale jak już to robię, to aż dziw bierze, że jeszcze nie jestem premierem lub chociaż ministrem. Oto pomysł na polską armię. Dziękuję Maksowi za inspirującą rozmowę (świat czeka na Twojego bloga, Max!).

Fakty:

1. Polska jest krajem biednym, którego nie stać na nowoczesny sprzęt wojskowy, taki jak samoloty szturmowe, zróżnicowana i rozbudowana flota, nowoczesne wojska pancerne.

2. Ten nasz ubogi kraj w 2009 roku w pełni sprofesjonalizował armię. Taki krok w wypadku krajów technicznie i/lub finansowo słabych jest osobliwy, ale się dokonał (co zresztą bardzo popieram).

3. Aspekt kulturowy: w Polsce tradycje wojskowe są mocno rozbudowane, etos militarny - silny, pozycja wojskowych - wysoka, budżet na wojsko dobrze zabezpieczony i stosunkowo wysoki. W dobie misji międzynarodowych mocną pozycję medialną i PR-ową zyskały jednostki Grom.

4. O ile w wypadku lotnictwa czy marynarki głównym problemem rozwoju i warunkiem sine qua non są pieniądze na sprzęt, o tyle w wypadku wojsk piechoty - choć pieniądze są ważne - podstawowe czynniki są mniej zależne od finansów, a bardziej od jakości "materiału ludzkiego": morale i wyszkolenia. Po odejściu z wojska obowiązkowych zdemoralizowanych poborowych, których znamy głównie w wersji zapity-agresywny-debil-w-PKP, do armii trafiają kolejne roczniki ludzi, którzy faktycznie chcą tam być - oto największa korzyść uzawodowienia. 

5. Nowoczesne konflikty, w których Polska bierze udział - i brać będzie w nadchodzących dekadach - to przedsięwzięcia wielonarodowe, w których każdy dorzuca swoją cegiełkę i powstaje mniej lub bardziej skuteczna mozaika specjalistów i grup.

Wnioski:

A. Z powyższych punktów wynika, że Polsce najłatwiej byłoby rozwijać wojska lądowe - piechotę. Sytuacja wojsko zawodowe + brak środków na samoloty/statki wymuszać powinna zainteresowanie siłami lądowymi i piechotą. W dziedzinie marynarki i lotnictwa skupiać się należy na wspomaganiu i ochronie działań piechoty (na transporcie, logistyce, rozpoznaniu, ewakuacji i leczeniu, wsparciu bojowym, wojnie/ochronie informacyjnej), zamiast inwestować w F16 i niszczyciele rakietowe, na których nabywanie i obsługę nas nie stać. Dysproporcja wynikająca ze specjalizacji (mamy piechotę, słabujemy na niebie) nie jest zbyt istotna w działaniach NATO, przy których inne państwa mogą dostarczyć innych puzzli do tej układanki. Już się to zresztą dzieje: polskie oddziały transportowane są na Bliski Wschód samolotami z USA, gdyż Polsce brakuje odpowiednich maszyn. Zasadnicze znaczenie miałoby niedrogie uzbrojenie służące mechanizacji i informatyzacji piechoty: transportery opancerzone, lekkie i średnie czołgi, samochody, szeroka gama broni ręcznej i montowanej na pojazdach. Koszt nabycia i utrzymywania jednego myśliwca szturmowego przekłada się na bardzo rozbudowaną bazę zasobów dla piechoty zmechanizowanej i zinformatyzowanej - supernowoczesnych jednostek XXI wieku, które nazywał będę piechotą wspomaganą. 


B. Słowem-kluczem jest specjalizacja. Odzyskawszy znaczne środki z błędnej strategicznej wizji Polski jako potęgi militarnej na wszystkich polach, należy przeznaczyć je na wyszkolenie piechoty. Przez wyszkolenie rozumiem doprowadzenie jej do najwyższego światowego standardu. Ważnym, wykonanym już krokiem są polskie doświadczenia z misji zagranicznych, w czasie których wypromowano m.in. właśnie Grom. 

Rzecz jasna szkolenie to nie tylko bieganie przez opony. Musiałoby ono zostać opracowane z największą starannością i uwzględnieniem trenerów, lekarzy, dietetyków, psychologów (obok tych pomagających w przypadkach traumy, także tych zajmujących się sportem i motywacją). Nie wspominam o informatykach/specjalistach IT, bo ci nie stanowiliby "obsługi", lecz kluczowy element ludzki w szkoleniu i działaniach bojowych. Cel znaczącego podniesienia jakości żołnierza wymaga zatrudniania wyłącznie najlepszych, doświadczonych i sprawdzonych konsultantów - w tym, wobec braku Polaków, osób z zagranicy. Polska Armia staje się wówczas niezwykle pożądanym i prestiżowym pracodawcą. Posiadanie epizodu wojskowego w CV czyni wówczas z pracownika osobę pożądaną na rynku pracy. Skutkuje to zarazem ciśnieniem na uczelnie wyższe i kształceniem doborowej kadry na miejscu. 

C. Jednocześnie, co oczywiste, armia zostaje zaopatrzona w wiodący sprzęt wojskowy do działań piechoty wspomaganej. Już obecnie dysponujemy pewną ilością niezłych transporterów, broni ręcznej, karabinów snajperskich itp. Doposażyć należy ją w elektroniczne systemy i centra wspomagania piechoty, a przyszłych zakupów dokonywać właśnie z myślą o prymacie piechoty wspomaganej w ramach opracowanego spójnego systemu logistycznego i operacyjnego. 

Kiedy każdy piechociarz staje się komandosem, kim byliby najlepsi wśród nich? Najostrzejsze szkolenia przechodzić mogą grupy antyterrorystyczne, do chirurgicznych operacji odbijania zakładników lub niszczenia niewielkich celów. Przy odpowiednim szkoleniu i dofinansowaniu Polskie jednostki specjalne miałyby szansę - w kulturze armii, o jakiej tu mowa - prześcignąć SAS i dorównać GSG9.

D. Ponieważ polska piechota wspomagana stałaby się istotnym czynnikiem zabezpieczania polskich interesów dyplomatycznych w misjach zagranicznych, musiałaby być ona przystosowana do walki w najróżniejszych teatrach działań wojennych. Polska świetnie się do tego nadaje: mamy zimę i lato, góry i równiny, morze, rzeki, bagna i lasy. Sojusznicze placówki bliskowschodnie to miejsce do treningu pustynnego, a południowoamerykańskie - do warunków dżungli i tropiku. Polska Armia musiałaby utrzymywać i rozwijać sieć przyjaznych powiązań międzynarodowych, co zawsze łączy się z zainteresowaniem ekonomicznym. 

E. Ponieważ Polska jest krajem ubogim i ma skromne zaplecze badawczo-rozwojowe, polski przemysł zbrojeniowy w XXI wieku raczej nie będzie konkurencyjny wobec przemysłów wiodących gospodarek świata. Dzisiejsi polscy producenci broni mogliby więc zamienić się w ośrodki oceny, wyboru i adaptacji do polskich potrzeb tego, co jest rozwijane na świecie (systemy łączności satelitarnej i szyfrowania, nowinki z dziedziny robotyki i broni ręcznej), ewentualnie nabywania licencji i rozwijania produkcji określonych wyrobów. Mogliby także produkować specyficznie polskie akcesoria lub rozwijać polski firmware do nabywanych systemów. Wszystko to zorganizowane, znowu, w oparciu o prymat wojsk piechoty wspomaganej, czyli jedną i klarowną wizję polskiej aktywnej obronności.

F. Wraz ze wzrostem prestiżu armii i jej kulturowej akceptacji można stopniowo wdrożyć system obrony obywatelskiej (od lat optuje za nim Max i podniósł go w czasie naszej rozmowy na ten temat) na wzór skandynawski lub szwajcarski. Polska posiada dobrą glebę kulturową - etos partyzancko-powstaniowy, silny patriotyzm, w tym lokalny - dla takich działań. Osobiście z przyczyn ideowych nie popieram takiego długofalowego rozwiązania - uważam, że żadnego obywatela nie wolno zmuszać do służby z bronią w ręku, a agitacja promilitarna to narzędzie konserwatywnej prawicy. Jednak jego praktyczne korzyści dla obronności kraju są nie do przecenienia. Wiemy, że nie jesteśmy w stanie dotrzymać pola jakimkolwiek poważnym siłom zbrojnym - jeden rosyjski lotniskowiec ma większy potencjał militarny niż całe polskie lotnictwo - a piechota wspomagana byłaby nastawiona głównie na operacje międzynarodowe. Jednak dzięki obronie cywilnej wspomaganej działaniami armii w ciągu kilku dni można przekształcić kraj w piekło dla najeźdźcy, czyli teren działań wszędobylskiej, uzbrojonej, zorganizowanej i wyszkolonej partyzantki. Dobrze pomyślany trening może też pozytywnie oddziaływać na kapitał społeczny: sąsiadów łączyć będą nie tylko miedze i blokowiska, lecz także wspólnie odbywane co rok czy dwa manewry i szkolenia, którym zresztą można nadać charakteru obozu surwiwalowego czy harcerskiej przygody. Można tu nawet zrezygnować z aspektu militarnego i skupić się na powszechnym szkoleniu ludności na wypadek klęsk żywiołowych, katastrof budowlanych, karamboli ulicznych etc. - struktura, trzeźwość decyzyjna, łańcuchy komunikacyjne i nawyki organizacyjne pozostaną.  Piętnastu sąsiadów z dzielnicy zamienia się w sprawnie działający pluton ratowników i organizatorów.

Korzyści mojej Strategii dla Armii:

- Pełne wykorzystanie faktu uzawodowienia armii. (Czerpanie - wreszcie! - z wysokiego morale żołnierzy).
- Pełne wykorzystanie środków finansowych na spójny, technokratyczny program szkolenia i wyposażania armii. Nabywanie dużo korzyści za małe pieniądze. (Nawet najlepsza piechota kosztuje mniej niż samoloty). 
- Możliwość stworzenia wyspecjalizowanych, skutecznych jednostek przy stosunkowo niewielkim budżecie.
- Klarowna, wieloletnia strategia rozwoju armii w nowoczesnych warunkach politycznych.
- Elastyczność rozwoju. (Formacje piechoty łatwiej restrukturyzować, doposażać, modernizować i modelować/szkolić zależnie od potrzeb danego czasu niż np. flotę).
- Plan wpasowany w warunki polskie: kulturowe, geograficzne, polityczne. 
- Wraz ze zwiększoną skutecznością bojową zwiększa się skuteczność osiągania celów politycznych w czasie misji międzynarodowych. 
- Zwiększona możliwość działania na styku wojsko-struktury cywilne (doborowe grupy antyterrorystyczne gotowe do szybkiego reagowania/doradztwa na całym świecie).

Wady:

- Mocniejsze i aktywniejsze zaangażowanie piechoty wspomaganej w misjach skutkowałoby zwiększeniem śmiertelności, która źle wygląda w mediach.
- Obecne struktury decyzyjne w armii są skostniałe i odziedziczone po PRL, gdzie generalicja i oficerstwo przejada duże sumy pieniędzy, a decyzje polityczne przeważają nad praktycznymi (F16, korweta Kościuszko). Możliwe wyjście: misje zagraniczne odbywają się niejako obok zasadniczych struktur dowodzenia armią. To w nich pozyskujemy nowocześnie myślących, znających realia i języki żołnierzy i dowódców. Mógłby to być inkubator nowej armii, który trzeba by wesprzeć jasną wolą polityczną MON-u. 

A teraz czekam na zaproszenie na konsultacje do Warszawy. Salut!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli komentujesz jako użytkownik niezalogowany, bardzo proszę o podpis imieniem lub pseudonimem. Wybierz poniżej z rozwijanej listy opcję "Nazwa/adres URL" i podpisz się. Dziękuję!