Poniższy tekst jest dłuższą wersją mojej recenzji, która ukazała się w listopadowym numerze czasopisma "Znak". Można je nabyć w wersji papierowej oraz elektronicznej. W bieżącym numerze z coetzeeian i herbertian jest jeszcze tekst z nowego na polskim rynku tomu esejów Obraza. Eseje o cenzurze (który miałem przyjemność redagować) – to tekst o Zbigniewie Herbercie. Zapraszam do "Znaku" – i do lektury tekstu – dziękując redakcji pisma za pozwolenie na opublikowanie recenzji na blogu
John Maxwell Coetzee
Punkty nawigacyjne. Eseje i wywiady
red. David Atwell
przeł. Marek Król, Anna Skucińska, Dariusz Żukowski
Znak, Kraków 2011
![]() |
| "Znak" nr 678 |
Punkty nawigacyjne to jednak autobiografia dość paradoksalna. Choć jej głównym bohaterem jest pisarz wykazujący powinowactwo z tradycją modernistyczną, a nawet romantyczną – co da się zauważyć podczas lektury zbioru Białe pisarstwo w kontekście usytuowania zagadnień farmy i krajobrazu w jego powieściach – trzeba ją jednak określić jako postmodernistyczną: niedążącą do spójności za wszelką cenę, uciekającą w zapośredniczenia i drugie osoby („wybrałem dialog: ma być sposobem na pokonanie impasu mojego monologu”), a wreszcie kwestionującą samą siebie i gatunek autobiografii jako taki. Rita Barnard twierdzi: „[Coetzee] utrzymuje, że pomiędzy pisaniem prozy, tekstów krytycznych i autobiografii jest niewielka różnica – wszystko to są odmiany narracji, a w jego rękach narracje nigdy nie będą rościć sobie praw do ostatecznego domknięcia, pozostając sceptyczne nawet wobec sceptycyzmu. Punkty nawigacyjne to tekst intrygująco sprzeczny: autorytatywny (dzięki dyscyplinie i zasięgowi intelektu Coetzee'ego) i antyautorytarny” („Postmodern Culture”, 1 [4] 1993). Anatomię możliwości i warunków autobiografii sam Coetzee analizuje także w przedrukowanym wcześniej w „Znaku” ([12] 2007) tekście Wyznania i podwójne myśli. Dziś, dwadzieścia lat po Punktach nawigacyjnych, Coetzee wciąż stoi na tej pozycji, gdy tworzy fikcyjne, wielogłosowe powieści przypominające autobiografie, z których wyłącza swój własny – pierwszoosobowy – głos. „A co, jeśli my wszyscy (…) bezustannie wymyślamy historię naszego życia?”, mówi jedna z bohaterek Lata. „Dlaczego to, co powiem panu o Coetzeem, miałoby być bardziej wiarygodne od tego, co on sam mówi o sobie?”
