20 lipca 2008

Szczęśliwe Życie

... czyli o dobrym i pięknym fotografowaniu

Młoda i prężna firma Oneido wprowadza właśnie na rynek nową serię aparatów fotograficznych Happylife, z których pierwszy, Oneido HaLi 14, pojawi się na rynku jeszcze przed końcem wakacji. Nie udało mi się uzyskać zdjęć prototypowego aparatu, natomiast odbyłem krótki wywiad z panem Saito Iwamoto, dzięki czemu możemy się dowiedzieć co nieco o nowym produkcie. Posłuchajcie.

DŻ: Matryca 14 mpix, czułość 7200 ISO, niskie szumy, stabilizacja obrazu, 40-krotny zoom optyczny, małe rozmiary, tytanowa obudowa, intuicyjne menu - bardzo dobrze, ale to wszystko już znamy. HaLi ma być linią nowatorską. Cóż takiego nas zaskoczy w nowym aparacie?

SI: Projektując tę serię, myśleliśmy o użytkowniku, który nie potrzebuje się obciążać techniką i nie chce nic wiedzieć o przesłonie albo czasie naświetlania. Nowy fotograf tworzy obrazy emocjami i są to emocje pozytywne. Wokół nas za dużo jest nieszczęść, żeby jeszcze rejestrować je własnym aparatem. Zdjęcia mają wartość rodzinną, rozrywkową, a za kilka, kilkanaście lat patrzeć będą na nie nasze dzieci i wnuki! Co im pokażemy, płacz, brud i wykrzywione nienawistnie twarze czy szczęście i piękno?

Szczęście, piękno i blask!

Właśnie. Wracając do pytania, zainstalowaliśmy w HaLi wykrywacz uśmiechu, czyli system Śmieszkopstryk. Kiedy fotograf wyceluje aparat w daną osobę i naciśnie Wesołkowskiego...

Co?

Spustowi migawki postanowiliśmy nadać imię Wesołkowski. Więc wówczas aparat czeka, kiedy człowiek w kadrze się uśmiechnie. Można ustawić czułość uśmiechu od niskiego po wysoki i aparat czeka, aż fotografowany roześmieje się do ustalonego poziomu. Ustala się to o, tu, na skali oznaczonej mniej lub bardziej uśmiechniętą buźką. Na zdjęciach nie ma więc smutnych twarzy. Ten patent jest już znany z innych aparatów, ale u konkurencji niejednokrotnie zdarzało się, że sfotografowany uśmiechał się kpiarsko, szyderczo. To dla wielu klientów wielki szok, odkryć, że zrobili zdjęcia wyśmiewających kogoś ludzi. Dlatego Oneido HaLi ma mikrofon, którym analizuje brzmienie śmiechu. Robi zdjęcie dopiero wtedy, gdy śmiech jest szczery, radosny.

Czasem może trzeba będzie długo siedzieć, zanim człowiek się uśmiechnie. Mój wujek na przykład jest raczej powściągliwy, rzadko się śmieje na imprezach rodzinnych.

Dlatego aparat sprzedajemy z przystawką PsotnikObrotnik. Mikrofon wykrywa, z którego kierunku dobiega śmiech, a przystawka natychmiast obraca aparat w tę stronę. Można go zostawić na stole i bawić się razem z innymi bez obaw, że umkną radosne momenty rodzinnego spotkania, że zostanie sfotografowana chwila nie do końca przyjemna albo będą na zdjęciu jakieś osoby ponure.

Czasem można sfotografować coś brzydkiego przypadkiem. Raz na wycieczce w Grecji obok grupy dzieci i znajomych złapały mi się w kadr jakieś ruiny, co zobaczyłem dopiero po powrocie do domu. Zrujnowane ujęcie, a mogło być tak sympatycznie.

To prawda, ruiny, śmieci... Jednak nie aparatem Oneido HaLi. Zaprojektowaliśmy bibliotekę preprogramowanych obrazów, czy raczej cech obiektów w kadrze, którą nazwaliśmy brzydką listą. Są to rzeczy, których nie chcemy mieć na zdjęciu - brzydkie, koślawe, brudne, bure. System Aystent Piękna pomaga fotografującemu na dwa sposoby. Początkującym użytkownikom proponujemy nie przejmować się niczym i tylko naciskać Wesołkowskiego, a Asystent automatycznie wytnie elementy brzydkiej listy z kadru i zastąpi je neutralnym tłem sporządzonym na podstawie analizy otoczenia. Osobom bardziej wymagającym polecamy opcję wibracyjną Asystenta. Po analizie tego, co widzi aparat, włącza się ostrzegawcza wibracja z lewej lub prawej jego strony. Należy wówczas przesuwać obiektyw w przeciwnym kierunku, aż wibracja ustanie. Wówczas jesteśmy pewni, że w kadrze nie ma nic brzydkiego.

To rewolucyjne!

Mieliśmy z tym systemem różne niespodzianki. Śmietniki w Japonii, gdzie urodził się nowy Oneido, wyglądają trochę inaczej niż w Europie. Wreszcie wymyśliliśmy, że aparat korzystać będzie z obszernej bazy wzorów śmietników - a także innych obiektów znajdujących się na brzydkiej liście, jak odrapane mury, płaczące dzieci, zbyt wyzywająco ubrane kobiety, symbol anarchii, samochody sprzed 2004 roku, chorzy ludzie, parszywe zwierzęta - dostosowanej do danego kraju. (Aparat ma GPS). Umożliwia to swobodne podróżowanie nawet do miejsc, gdzie jest dużo brzydkich rzeczy, jak Etiopia czy Paryż. Brzydką listę będzie można aktualizować automatycznie przez Internet ze strony producenta.

Czy można ją zaktualizować samemu?

By to było możliwe, fotograf musiałby sfotografować coś brzydkiego. Nie chcieliśmy narażać klientów na taką sytuację. Konkurencja powiedziałaby zaraz, że w celu polepszenia osiągów aparatu, klient musi nurzać się w brzydocie. Nie ma jednak obaw, wbudowana czarna lista jest tak bardzo pojemna, że na pewno każdego zaspokoi, a jeśli nie, można wysłać e-mail do lokalnej siedziby firmy, która zdalnie uzupełni listę dla konkretnego aparatu.

A co, jeśli chciałbym mieć ładne zdjęcia z wyjazdu, a wokół same obiekty z czarnej listy?

Może czas zmienić biuro podróży (śmiech). Ale jest sposób i na to. Poza brzydką listą mamy także piękną listę, a na niej obiekty, także dopasowane lokalnie, które mogą pojawić się w kadrze. Jest wiele kategorii: piękne kobiety, przystojni mężczyźni, wesołe rodziny, dzieci, luksusowe samochody, hotele, zabytki, cuda przyrody, dzikie zwierzęta itd. Aparat sam wybiera obiekt i miejsce jego najlepszego wkomponowania. Nic nie stoi na przeszkodzie, by postawić go na PsotnikuObrotniku i samemu znaleźć się na zdjęciu na tle piramid przy jaguarze z piękną maoryską. Lub też z własną żoną oraz cudownymi dziećmi, na które w zwykłym świecie poza kadrem wciąż jeszcze czekacie. Elementy są wmontowywane tak, że wyglądają bardzo naturalnie, z uwzględnieniem perspektywy, padającego światła itp.

A jeśli nie ma dobrego światła, jest pochmurno?

To nie problem. Zależnie od nastroju, jaki chcemy wywołać, HaLi tak naświetli zdjęcie, zmieni tonację kolorystyczną i nałoży blaski, by wywołać wrażenie słonecznego południa, świtu albo na przykład zachodu słońca. W tej ostatniej opcji rzecz jasna nad horyzontem dostaniemy prześliczną gamę kolorów, od granatu po jasną czerwień, no i wielką kulę romantycznego słońca. To samo z księżycową pełnią.

Słyszałem, że jest tu pewne ryzyko...

Wiem, o czym pan mówi. Tak, to niestety prawda, co pisano w Internecie: na nasz serwer włamał się jakiś rosyjski haker i podmienił kilka kadrów z biblioteki danych pięknej listy. Do aparatów zamiast zachodu słońca załadował się widok wybuchu nuklearnego. Testujący aparat pan Browne z USA był absolutnie przerażony po zrzuceniu zdjęć na laptop, gdy zobaczył, jak uśmiecha się wesoło na tle grzyba atomowego nad Bagdadem, ale zapewniliśmy mu pomoc psychologa, a łobuza ściga policja. Zanim aparat wejdzie na rynek, bazy danych będą całkowicie i stuprocentowo zabezpieczone przed podobnymi incydentami.

Wiemy już, co można sfotografować, a teraz słowo o tym, jak to zrobić.

Nie będę wspominał o pełnym pakiecie programów automatycznych, bo to jest w każdym aparacie. Testowaliśmy ustawiacz ostrości na konkretną osobę, której portret zostaje pobrany z biblioteki aparatu - to najczęściej rodzina, znajomi. Po co fotografować anonimowy tłum? Tak robi bodajże zeszłoroczny Fuji. Ma też taką opcję, że jeśli wykrywa kilka znanych nam osób w większej grupie, stara się ustawić na nie ostrość. Zrezygnowaliśmy jednak z pracy nad własną wersją tego patentu po doświadczeniach przerażonych użytkowników. Kilka razy zdarzyło się bowiem, że fotografujący miał przed sobą matkę i ojca albo żonę i córkę, i aparat wykrywał, że są to twarze z biblioteki bliskich osób. Czasem jednak z bliskiej odległości nie potrafi tak dobrać ostrości, by obie osoby były ostre. Fotograf musiałby wybrać, kto na zdjęciu wyjdzie wyraźnie. Wyobraża pan sobie, wybierać między własną żoną i córką?! Takich przeżyć nasz HaLi na pewno nie będzie dostarczał klientom, możecie być spokojni. Postawiliśmy ostatecznie na tradycyjny autofocus.

HaLi ma także kamerę.

Oczywiście. Rejestruje piękny, kolorowy obraz 800 x 600. Wbudowane oprogramowanie usuwa z zasłyszanych zdań wszystkie wulgaryzmy w ponad 20 językach i zastępuje je wybranym słowem z biblioteki klasyków poezji romantycznej. Jeśli przez określoną ilość czasu aparat nie słyszy wesołości w głosie rozmawiających osób, sam edytuje brzmienie rozmowy i podkręca niektóre wypowiadane zdania. Oczywiście trudniej jest zapanować nad obrazem, fotograf może przypadkiem nakręcić obiekty z brzydkiej listy. Non stop działa rzecz jasna funkcja wibracyjna Asystenta Piękna i możliwość wkomponowywania ładnych obiektów lub tła w miejsce brzydkich, ale tak czy inaczej zalecamy ostrożność przy filmowaniu. Sugerujemy nie wychodzić poza obszar ogródka przydomowego. Cóż można piękniejszego sfilmować niż grillowe party w rodzinnej atmosferze?

To prawda, nie ma nic lepszego. Dziękuję za rozmowę.


Wszystkie ujęcia pochodzą z teledysku Black Hole Sun zespołu Soundgarden, reż. Howard Greenhalgh, 1993.

1 komentarz:

  1. Nie jestem fotografem i nie robię zdjęć, ale chyba nieźle odczułem przekaz. To przecież nas atakuje zewsząd, z Windowsem na czele. Ktoś mi powie, jak w katalogu - pardon: folderze - z empetrójkami ułożyć pliki według daty modyfikacji? Można tylko wg tytułu utworu, roku wydania płyty, itd. kiedyś pewnie się dogrzebię do odpowiedniej opcji, a na razie cóż - sprawdzam ręcznie...
    Nawiasem mówiąc, świetnie napisane - gratulacje.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz jako użytkownik niezalogowany, bardzo proszę o podpis imieniem lub pseudonimem. Wybierz poniżej z rozwijanej listy opcję "Nazwa/adres URL" i podpisz się. Dziękuję!