10 stycznia 2008

Anime i podskoki bohaterów

Kiedy mowa o konwencji anime, przeważnie na myśl przychodzą wielkie oczy i małe usteczka długonogich panienek. Wiadomo jednak, że anime to nie tylko sposób przedstawiania, ale też rodzaj przekazu zawierający w sobie liczne gatunki, z których każdy jest głęboko skonwencjonalizowany pod względem obecności określonych elementów czy modułów fabularno-przedstawieniowych.

Jest pewien motyw, który pojawia się w japońskich animkach tak regularnie, że po przyjęciu dawki paru godzin emisji widz przestaje zwracać na niego uwagę, jakby był naturalnym i logicznym elementem fabuły, tłem, warunkiem sine qua non. Otóż w większości filmów istotne postacie co pewien czas zajmują miejsce na jakimś stromym wyniesieniu - filarze, iglicy, gzymsie, urwisku, wieżowcu, kalenicy - z którego na stojąco lub w przykucu obserwują wydarzenia. Mogą to być bohaterowie pozytywni lub negatywni, ludzie lub istoty magiczne. Rozwinięciem i konsekwencją tego motywu jest walka w powietrzu - starcia postaci, które odbijają się od ziemi/dachu itd., i lecąc, walczą. Nie chodzi tu o zwykły podskok, ale długi, wysoki, przekraczający wszelkie fizyczne możliwości lot.

Przykłady. Największy klasyk to chyba postać Tuxedo Mask z Czarodziejki z Księżyca, który regularnie pojawia się na jakiejś latarni. W Ninja Scroll źli siepacze skaczą z dachu na dach, a na początku filmu rozgrywa się walka wojowników ninja na gałęziach drzew. Dachowe akrobacje wyczynia tytułowa bohaterka Księżniczki Mononoke. W ostatnim epizodzie Ergo Proxy ma miejsce powietrzno-podniebna walka bohaterów. W latach 90. w TVP był serial o piłkarzach, gdzie większość ważnych akcji rozgrywa się kilka metrów nad ziemią w dekoracji kolorowych teł i ukośnych kreseczek symbolizujących prędkość. Czarodziejki z Księżyca też nierzadko walczą, unosząc się nad ziemią, i w swoistych zawieszeniach czasu akcji deklamują zaklęcia. W hentaice Dark Warrior Koji zarówno demony i bohaterowie czają się na latarniach, gzymsach i dachach. Nawet w anime tak realistycznym i odległym od typowych konwencji, jakim jest Ghost in the Shell, znajdujemy ślady podniebnych akrobacji - pamiętacie scenę, w której Kusanagi ściga Marokańczyka z pistoletem maszynowym, skacze po budynkach przy bazarze i w końcu, lądując z dużej wysokości, wbija się w metalowe płyty jakiegoś dachu?

Dla podniebnych sytuacji w anime charakterystyczne jest drwienie z wysokości. Zabójcza, rzekłbyś, odległość od ziemi nie stanowi zagrożenia dla postaci i ta nie bierze jej w rachubę, przyczajona, pogrążona w snuciu morderczych planów. Nigdy nie widziałem sceny, w której bohater przykucnięty na kalenicy nagle spada i łamie kręgosłup. Najwyraźniej funkcja umieszczania akcji na wysokości jest tutaj inna niż w kinie i animacji zachodniej. Dachowe sceny w europejskiej sensacji służą budowaniu napięcia i budzeniu (atawistycznego?) strachu przed spadaniem; nawet w amerykańskich animacjach typu Struś Pędziwiatr animki boją się przepaści i rozpadlin (typowy komiczny motyw nieopatrznego wybiegnięcia bohatera nad przepaść, przerażenie i gwałtowne machanie nogami by powrócić na ląd, jakby dopiero świadomość nagłego znalezienia się w pustce uruchamiała czynnik grawitacji). A kiedy rąbną w ziemię, nad głową latają im gwiazdki i ćwierkają ptaszki szoku. Powiecie, że w animacji typu marvelowskiego, chyba najbardziej zbliżonej konwencją do anime, znajdujemy Spidermana i Batmana, którzy również nie boją się upadku - lecz te postacie są w pewnym sensie definicją lotu, zostały w całości ukształtowane jako istoty latające, a przestwór i wysokość stanowią ich środowisko życia jak ptaków i w nim znajdują swoje uzasadnienie. Nie można natomiast powiedzieć, by piłkarz czy samurajski wojownik był ukształtowany do lotu. Wydaje mi się, że lot nie jest jego atrybutem, lecz atrybutem świata, który w odpowiednich epickich momentach umożliwia lot i drwienie z wysokości określonym, posiadającym stosowną rangę bohaterom, którzy poza tymi momentami w zasadzie nie wykorzystują tej cechy. Co więcej, są to bohaterowie "niedemokratyczni" - latanie przytrafia im się tylko z powodu zajmowanej pozycji społecznej, kasty, statusu bohatera opowieści, choćby był to status ronina. Lot Spidermana i Batmana natomiast to zjawisko "demokratyczne" - to ich własne cechy czy zdolności, a lot osiągają dzięki mechanice (sieciowe plujki, peleryna ze specjalnego materiału), technice, pomysłowości. Gdyby Spidermanowi podebrać kostium i plujki, można by zapewne hasać po dachach jak i on (może po odpowiedniej zaprawie fizycznej). Natomiast chłop czy rolnik w anime nigdy nie pojawi się na kalenicy z morderczym spokojem w oczach, ponieważ dzieli go od tej pozycji przepaść klasy społecznej - nie jest Bohaterem, półbogiem załatwiającym swoje epickie sprawy ponad brudem ziemi.

Poza kilkoma przypadkami takimi jak Spiderman zachodni bohater, nawet taki przez duże B, przeważnie boi się wysokości, a w każdym razie stanowi ona dla niego zagrożenie. Ponieważ Zachód ma niewielki zasób animacji dla dorosłych, trzeba odnieść się do popularnego kina z aktorami. A w tym kinie wysiadywanie na latarni, podskoki i inne hołubce wykonywane przez poważnego dorosłego mężczyznę byłyby dość śmieszne. Skakanie wiąże się raczej z paniczną niebohaterską ucieczką (skoki po dachach nad ulicami), a czasem nawet z upokorzeniem: np. w Chłopcach z ferajny jeden z gangsterów zmusza kelnera w barze do podskoków właśnie po to, by go upokorzyć. Epickie akcje bohaterów są raczej przywiązane do ziemi, jak np. pojedynki w westernach czy walki na szpady. Mówi się o "stawaniu na ubitej ziemi" - ubitej, bo się po niej właśnie, a nie w powietrzu, w czasie walki porusza i nic nie powinno przeszkadzać. Wchodzi rzecz jasna w grę np. wzgórze czy inne wyniesienie jako miejsce akcji lub nawet szczyty dachów i latające helikoptery, lecz wysokość wciąż jest czynnikiem zagrażającym i wówczas wróg zostaje pokonany przez zepchnięcie w dół.

A może wszystko jest znacznie prostsze i daje się wyjaśnić w sposób, jaki znalazłem na pewnej prześmiewczej stronie, dającej rady, dlaczego warto być Tuxedo Mask i o czym należy pamiętać:

Spektakularne entree jest bardzo istotne dla budowania otaczającej cię mistycznej aury. [...] Staraj się wejść do akcji [...] z dużej wysokości, z latarni ulicznej, z peleryną powiewającą na wietrze. To bardzo ważne! Panienki, żeby cię widzieć, będą musiały patrzeć W GÓRĘ.

Screeny z: Sailor Moon, Blade Runnera.

4 komentarze:

  1. Moim skromnym zdaniem znacznie uproszczasz motyw "chwały na wysokościach" w anime. Zawężasz swoją analizę tylko do tych z rodzaju supernatural czy action, podczas gdy mamy wiele innych "podgatunków" anime, w których ów motyw nie występuje. Sama konwencja owszem i jest w pewien sposób charakterystyczna, ale sam zauważyłeś, że występuje również w innych kręgach kulturowych niż dalekowschodni, a mianowicie w naszym. BWarto też zauważyć, że bohater na piedestale przed decydującą bitwą, podniebne walki czy szalone podskoki nie są li tylko wyznacznikiem anime, ale są charakterystyczne również np. dla kina chińskiego, vide filmy z rodzaju latających sztyletów czy też latających mnichów. W przypadku filmów anime nierzadko mamy sytuacje, gdzie bohater przemawia (choćby w myślach) do zmarłych towarzyszy, poprzysięga zemstę, dotrzymanie jakiejś obietnicy - gdyby stał wówczas na polnej drodze, to nikt by sie tym nie przejął, tymczasem z wyniesieniem samego bohatera również moment wydaje się bardziej podniosły.Owa "chwała na wysokościach" jest sposobem na podkreślenie wagi pewnych momentów w fabule i nie powinna być rozpatrywana jako prosty trik służący urozmaiceniu akcji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, w pierwszym odruchu chciałem przyznać ci rację, że są podgatunki, gdzie motyw skoku/lotu nie występuje, bo nie uważam się za znawcę anime... ale tak po prawdzie, po chwili zastanowienia, to czy faktycznie? Można je wyróżnić? Chyba jednak ten motyw jest dosłownie wszechobecny w anime. Mi nie przyszły takie podgatunki do głowy poza paroma tytułami pojedynczych filmów.

    Prawda, że rzecz występuje w kinie różnych kultur. Ja jednak pytam o to, _w jaki sposób_ tam występuje i jak funkcjonuje. Że to wyróżnienie danego momentu akcji? - to jasne jak Murzyn na śniegu. Cały tekst jest właśnie o tym, że to nie jest prosty trik i że chodzi o wydobycie epickich momentów, jak samo południe w westernie, jak futro przed kominkiem w erotyku. Ale czy to takie oczywiste, że postacie drwią z wysokości, takie zwykłe, że nie warto o tym wspominać? Chyba warto. Scenę monumentalną umiem sobie bowiem wyobrazić znakomicie w wypełnionym od deszczu i błota okopie, na leśnej drodze czy pełnej śmietników bocznej uliczce wielkiego miasta, czego w kinie i powieści pełno. Chyba dlatego, że on na tej drodze z twego przykładu nie stoi sam - jest z nim kamera i ekipa filmowa, więc siłą rzeczy przejąć się musimy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie zupelnie przestałam zwracać uwagę na to siedzenie na latarnaich xD A ciekawe, bo powtarza się ono praktycznie w każdym anie które znam.


    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy artykuł (jak zwykle zresztą). Chciałbym tu jednak powiedzieć, że Anonimowy ma trochę racji. Choć jego argumenty nie są zbyt trafione (co wykazałeś sam), muszę się z nim zgodzić że kwestia konwencji w anime jest dużo bardziej znacząca dla opisywanego zjawiska, nazwijmy je żartobliwie agorafilią, niż to opisujesz.
    Piszesz, że nie jesteś znawcą anime. Ja też nim nie jestem - mam może 0,1% wiedzy ludzi, których "spotykam" codziennie niemal w internecie. Jednak stwierdzenie, że brak owej agorafilii występuje w kilku zaledwie oderwanych od siebie i niepowiązanych tytułach, budzi we mnie silny sprzeciw.
    Tak, mamy nurty określane przez Anonimowego jako "supernatural czy action", do których można zaliczyć zarówno kategorie magical girl (Czarodziejka z Księżyca) jak i shonen (Naruto) czy supernatural (Ninja Scroll). [Animaniaków przepraszam za uproszczenia w poprzednim zdaniu, jak i potencjalnie wszystkich następnych.] Gatunki te są oczywiście bardzo popularne (głównie przez szeroki target), jednak w żadnym wypadku nie konstytuują całości kultury anime - ani nawet, że inne gatunki to jakaś zupełna nisza, w której orientują się tylko fani. Przyjrzyjmy się kilku przypadkom:
    Ninja z Naruto potrafią wprawdzie robić to wszystko o czym mówi felieton, jednak zarazem widz otrzymuje pseudonaukowe wytłumaczenie tych zdolności: odpowiada za nie czakra, czyli powiedzmy Moc z Gwiezdnych Wojen. Zdolności te może wytrenować niemal każdy, choć zwykły człowiek (nie będący ninja) nie przeżyłby zapewne upadku, który dla bohaterów jest rutynowym manewrem. Podobnie sytuacja ma się w Dragon Ballu, w którym - o ile pamiętam - wszyscy bohaterowie albo byli kosmitami, albo ludźmi o specjalnych właściwościach (które, znów, można w jakimś tam stopniu zdobyć poprzez trening). Nie jest to więc właściwość świata, ale bohaterów - jej powszechność zaś bierze się stąd, że wszystkie właściwie postacie należą do owej agorafilnej elity. Słowem: niby to samo, ale jednak inna jakość. A przecież to jedne z najbardziej popularnych anime w historii...
    Teraz weźmy szeroką kategorię, jaką jest horror anime: Higurashi no Naku Koro Ni lub Necronomicon (czy też zapewne Death Note albo Elfen Lied, ale nie oglądałem ich, więc pewności nie mam). O ile elementy nadnaturalne pojawiać się w nim mogą, o tyle raczej unikają one scen mogących być uznane za "niepoważne", chyba że wiążą się z makabrą. Facet stojący na latarni jest nie do pomyślenia (w przeciwieństwie do dziewczynki w szkolnym mundurku zawieszonej na latarni). A jest to kategoria duża i znacząca.
    Excel Saga reprezentuje filozofię Strusia Pędziwiatra: postacie boją się wysokości, choć nic specjalnie złego im się nie dzieje (warto wspomnieć, że główna bohaterka regularnie wpada do bardzo głębokiego szybu, co jest formą kary wymierzanej przez jej szefa za niekompetencję). Istnieją wprawdzie postacie do których nie odnoszą się te ograniczenia (jak Nabeshin), ale są one na ogół parodiami typowych bohaterów action anime (sam Nabeshin zostaje nazwany przez jednego z przeciwników "Ninja Commando from Hell"). Trudno mi ES przyporządkować do jakiegoś nurtu, więc niby to żaden argument, ale warto zauważyć w nim liczne odniesienia do kultury animacji i filmu w ogóle - a więc i do naszej agorafilii.
    Co do Ghost in the Shell, to nie wydaje mi się on dobrym przykładem agorafilii. Kusanagi owszem, wykonuje karkołomne ewolucje, ale wydaje mi się że służy to raczej właśnie podkreśleniu jej nadludzkich możliwości niż bagatelizacji znaczenia wysokości. Kusanagi jest superbohaterką, więc potrafi i może takie rzeczy robić, a kamera chętnie wyłapuje momenty w których okazuje się nadczłowiekiem. Wysokość pełni tu podobną funkcję, co w zachodnim kinie akcji: zapierającego dech w piersiach zagrożenia, które jednak bohaterka radośnie ignoruje dzięki swym mocom (czego jednak zupełnie nie potrafią zwyczajni ludzie). Nie odbiega to więc w zasadzie od casusu Supermana czy Batmana. To samo można zresztą powiedzieć choćby o wampirach z Hellsinga (wampiry), Devilmanie (demon), czy bohaterze 3 x 3 Eyes (znów byt demoniczny).
    Mógłbym tak jeszcze trochę napisać (np. nie liznęliśmy w ogóle szalenie popularnych i ważnych anime obyczajowych, w których na ogół agorafilii nie ma, a upadki z wysokości służą co najwyżej stworzeniu momentu komicznego), jednak to tylko komentarz - a te powinny być w miarę zwięzłe. Podsumowując: zjawisko opisywane przez Ciebie oczywiście jest obecne i szeroko spotykane, jednak wiąże się dość mocno z pewnymi konwencjami w anime a z pewnymi nie, a poza tym samo w sobie jest często obiektem eksperymentów twórców.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz jako użytkownik niezalogowany, bardzo proszę o podpis imieniem lub pseudonimem. Wybierz poniżej z rozwijanej listy opcję "Nazwa/adres URL" i podpisz się. Dziękuję!