29 grudnia 2007

Oszukany przez ewolucję

Czy wiecie, jak nas wszystkich wystrychnięto na dudka? Wyszliśmy z supersamu Ewolucja z bublem w torbie i gwarancją, która upłynęła półtora miliona lat temu.

Pozwólcie, że wyliczę kilka spraw nasuwających się już na pierwszy rzut oka. I nie mówię tu o jakichś zasadniczych remontach, tylko niedoróbkach, których spokojnie można było uniknąć, gdyby ktoś przejrzał produkt przed wypuszczeniem na rynek.

Skóra: komórki skóry delfina ułożone są pod kątem, dzięki czemu kilkunastokrotnie wzrasta odporność na rozdarcia. Nasze -- prostopadle. Kretyństwo i brakoróbstwo. Rwie się toto od byle czego jak chiński podkoszulek po trzecim praniu.

Oczy: niby nasz flagowy produkt, a przereklamowany jak Windows Vista. Trochę mercedes bez reflektorów albo komórka bez wyświetlacza. Co by szkodziło wstawić za siatkówkę najprostszą cieniutką warstewkę odbijającą światło? Koty sobie taką wyhandlowały, ale my musieliśmy stać w kolejce po pionizację postawy, przez co bolą nas teraz kręgosłupy i ciemnieje w oczach, jak za szybko wstajemy z fotela. Więc potykamy się w półmroku o kapcie, wystawiając się na pośmiewisko Azorków czy Burków, które spod swojej budy widzą wszystko może i w czerni i bieli, ale za to kilka razy jaśniej.

Uszy: to już prawdziwe partactwo. Wystarczyłby kawałek skóry i parę drobnych ścięgien, żeby poprawić słyszenie o kilkadziesiąt procent dzięki małżowinom typu pies. Przy defraudacji materiału należy podejrzewać udział słoni.

Ogon: a raczej jego brak. Pakowaliście kiedyś kołdrę albo puchową kurtkę do worka na lato? Wiązanie sznurka na trzy ręce z przytrzymywaniem supełka można od biedy uzasadnić mimowolnym nakłanianiem przedstawiciela gatunku do ewolucyjnie korzystnej pracy zespołowej, ale ja nie miałbym nic przeciw temu, by przycisnąć węzeł swoim własnym chwytnym ogonem, dla którego już na pewno przychodzą wam setki innych praktycznych zastosowań (efektowne mieszanie drinków, noszenie zakupów, stabilizacja w drodze do domu przy nadużyciach alkoholowych, koniec problemu z komarami). A wyobraźcie sobie modę ogonową: w tym sezonie tęczowy puchaty getr czy dyskretna lycra? I czy ja się dużo domagam? Przecież ogon już był, wystarczyło nie majstrować przy dobrym patencie!

Odrastanie kończyn: nie chcę popadać w UNESCO-wy ton o dzieciach z pól minowych i ofiarach raka, ale pomyślcie tylko o możliwościach, jakie się otwierają przed maniakami tatuażu (gdy się wyczerpie przestrzeń testowa) albo rysownikami (idealny nieruchomy model ręki). Albo kucha... no dobra, dość. A potrafi to nędzna jaszczurka.

Nie zrobiono nas nawet w konia, bo one umieją biegać 40 km/h i bez trudu niosą dwieście kilo na grzbiecie. Mamy tu dobrego prawnika? Do kogo składać reklamacje? Jeśli ktoś ma ochotę poszerzyć listę skarg, zapraszam do komentowania.

użyta fotografia: Michael Jasper

2 komentarze:

  1. Ładne sobie, miły panie! Jednak jak poprawiać naturę, to na całego! Skoro potrzeba panu czterech nóg, no to i kopyta konieczne. Gratuluję oszczędności związanych z zakupem obuwia. Moherowy Beret.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, ale kto ma strzelby, wnyki i bombę atomową ? Dzięki mózgom i chwytnym łapom rządzimy światem i to bez żadnych pazurów, a na rozdartą skórę wynaleźliśmy plastry. Fakt jednak faktem, ogona szkoda...

    Co innego, że człowiek nie jest przystosowany do świata, który sam stworzył. Postęp wyprzedził ewolucję, pretensje więc kierujmy do naszych pradziadów którzy wymyślili u zarania neolitu, że lepiej jest uprawiać zboża i hodować kozy niż jak natura przykazała zbierać i polować. Bo do tamtej pory ten absurdalny z punktu widzenia biologii pomysł jakim jest ludzkie ciało mimo wszystko zdawał świetnie egzamin.

    Z drugiej strony gdyby nie eksperyment z wrzucaniem w błoto ziarenek i karmieniem dzikiej kozy nie mielibyśmy dziś czerwonych guzików, którymi możemy cofnąć rozwój życia na ziemi do głebin oceanów. Ciekawe czy w następnej kolejce znów by się pojawiła dwunożna naga małpa bez ogona?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz jako użytkownik niezalogowany, bardzo proszę o podpis imieniem lub pseudonimem. Wybierz poniżej z rozwijanej listy opcję "Nazwa/adres URL" i podpisz się. Dziękuję!